Napisałeś, że Anglia była wyraźnie lepsza, co oznacza z grubsza to samo. A nie była, oba zespoły nie potrafiły kompletnie nic stworzyć w ataku, a obraz meczu (Kolumbia bezradnie goni wynik) to było typowe ''oba zespoły nic nie grają, jeden z nich wciska gola po błędzie drugiego, drugi w końcu wyrównuje, choć gra słabo". Gdyby założyć czysto hipotetyczną sytuację, gdzie Kolumbia strzela bramkę z rożnego, a Anglia goni wynik - to mielibyśmy odwrotną sytuację i ''bezradną Anglię'', która ''na farcie wyrównuje''. Mieliśmy 90 minut meczu gdzie był remis i Anglia oddała w tym czasie jeden celny strzał na bramkę poza tym karnym, co raczej taką tezę potwierdza. A że grali z Kolumbią bez swojego lidera i pokonali go dopiero po rzutach karnych, to zupełnie kłóci się to z opisem, który tutaj kolejny raz spotykam, bo o ile Kolumbijczyków można tłumaczyć, o tyle Anglię - nie do końca.
Tak naprawdę to był mecz, w którym oba zespoły zaprezentowały się porównywalnie (słabo) piłkarsko i mógł on iść w obie strony. Co nie znaczy, że Anglia nie awansowała zasłużenie, ale gdyby Bacca i Uribe trafili karne, to zasłużenie awansowałaby Kolumbia.



