Chorwaci bardzo dobrze wyglądali w fazie grupowej, od tamtej pory trzeba sobie otwarcie powiedzieć, że się ślizgają i dzisiaj awans do strefy medalowej równie dobrze mogliby świętować Duńczycy.
Mecz niby z przewagą Chorwacji ale poza tym strzałem Perisicia za wiele z tego nie wynikało. Rosjanie podobnie i pomijając osobiste sympatie, trudno tu twierdzić, że komuś się ten awans z przebiegu meczu należał.
Biorąc pod uwagę jakość w kadrze jaką dysponują Chorwaci na tle swoich rywali w 1/8 i dzisiaj, liczyłem, że jednak będą w stanie udokumentować tę przewagę w inny sposób niż za każdym razem stawiając awans na ostrzu noża w rzutach karnych. Ostatecznie są tam gdzie chcieli i mogą nawet przebić wyczyny swoich kolegów z 1998 roku. Anglia i finał MŚ jak najbardziej w ich zasięgu ale działa to też w drugą stronę i awans Anglii do finału żadną sensacją nie będzie.
Rosja, na koksie czy bez, zostawia po sobie dobre wrażenie. Czerczesow z ekipą, która przed Mundialem budziła tylko negatywne skojarzenia i miała polecieć już w grupie, otarł się o strefę medalową. Gra była momentami lepsza, momentami gorsza ale Rosjanie jeszcze miesiąc temu nie mogli nawet marzyć o takim występie. Doszło do tego, że Rosja po wyeliminowaniu Hiszpanii, dzisiaj odpada z Chorwatami w ćwierćfinale a kibice oraz piłkarze Sbornej mogą czuć niedosyt i to jest wystarczające podsumowanie występu ekipy Staśka.



