To prawda.
Pewnie w dzisiejszym standardzie mieściłaby się bardziej, gdyby mocno wykonturowała twarz za pomocą makijażu - teraz modne są mocno podkreślone kości policzkowe. No i obowiązkowo musiałaby mieć napompowane usta.
Wrzucam codziennie na instastories różne swoje przemyślenia i choć generalnie feedback jest bardzo pozytywny, budujący i grzejący serducho, to kiedyś jedna laska się doczepiła, że budzę się bez makijażu. WTF? Ja używam tylko tuszu do rzęs, więc generalnie tak samo wyglądam z rana, jak i w środku dnia, a tu problem, bo przy porannej kawie nie mam tapety
Ja tam czuję się zajebiście tak, jak się noszę i choć podobno po trzydziestce nie wypada się nie malować, to naprawdę mam na to wywalone. Musiałoby mnie pogiąć, żeby np. w upały poświęcać najpierw godzinę na szpachlę, a potem chodzić z tym na ryju przez cały dzień. Już sobie wyobrażam, jak skóra nie może oddychać, jak toto spływa i męczy. No nie, nie ma bata. I z jednej strony podziwiam wszystkie dupy, którym się chce, a z drugiej im nie zazdroszczę - bo tak naprawdę mało kto wie, jak wyglądają naprawdę. Całe życie w masce - no dramat.


