Tak jest chyba tylko w Polsce. U nas jest po prostu ciemnogród. Wyjdzie takich dwóch typów za rękę i od razu typowy Janusz z wąsem większym od twarzy i z brzuchem piwnym wielkości opony od samochodu idący pod rękę ze swoją Grażyną zacznie pieprzyć farmazony, że się "pedały obnoszą". Mentalnie mam wrażenie Polacy są jeszcze w latach pięćdziesiątych.



