Ale nikt ci nie chce zabraniać założenia "normalnej" rodziny. Chcesz, to sobie zakładaj, jak znajdziesz kobietę o podobnych preferencjach. Prawie nikogo to nie interesuje.
Problemem jest to, że większość chce narzucać mniejszości sposób, w jaki ta mniejszość ma żyć, choć dla owej większości nie ma to żadnego bezpośredniego znaczenia.
W takich dylematach należy kierować się faktami i obiektywnymi danymi, a nie subiektywnymi preferencjami i uprzedzeniami. Mamy to szczęście, że nasze zrozumienie świata i nas samych znacznie się rozwinęło w ciągu ostatniego stulecia, dzięki czemu obalono wiele mitów. Warto z tego dorobku korzystać zamiast ograniczać się tylko do modelu narzuconego wiele lat wcześniej.
Dzięki temu pozbyliśmy się niewolnictwa, kobiety zyskały prawa wyborcze i zaszło wiele innych korzystnych zmian.
Nawet jeśli model ten statystycznie sprawdza się dla ogółu społeczeństwa (w warunkach naturalnych prawdopodobnie 20% mężczyzn zaspokajałoby 80% kobiet, co miałoby swoje konsekwencje), to wprowadzenie większej tolerancji i szacunku dla mniejszości homoseksualnych tego porządku w żaden sposób nie zniszczy. Wynika to w szczególności z tego, że przyczyny występowania tej orientacji są coraz lepiej znane i nie ma podstaw, by oczekiwać jej rozpowszechnienia jak wirusa.
Jeśli dzieci adoptowane przez pary homoseksualne miałyby z tego powodu mieć problemy, to wyłącznie z powody ostracyzmu ze strony "tradycyjnego" otoczenia, które nie potrafi uszczęśliwić samo siebie, ale rości sobie prawo do decydowania za innych. Większy wpływ na dzieci niż wychowywanie przez parę homoseksualną (cytowałem wcześniej badania w tym temacie) mają inne zmiany w społeczeństwie, takie jak kariery zawodowe kobiet, czy rozwój technologii i zmiany żywieniowe. Tu też mamy wrócić do średniowiecza, bo niszczy się tradycyjny model rodziny?



