Oczywiście, małżeństwo ma niewątpliwie kulturowy aspekt, jednak tradycyjny model małżeństwa i tradycyjne role płciowe są odzwierciedleniem biologicznych realiów i różnic między mężczyznami a kobietami - zajmowanie się przez kobietę domem i dziećmi oraz zaspokajanie materialnych potrzeb rodziny przez mężczyznę są zgodne z psychiką i predyspozycjami obu płci. Dlatego właśnie w krajach gdzie kobiety mają największą wolność (jak np. w Skandynawii) kobiety wybierają życie zgodne z tymi właśnie tradycyjnymi rolami płciowymi, mimo feministycznej propagandy. Dlatego też nie ma szans, mimo ogromnego stopnia affirmative action na tym polu w USA, aby lewackie marzenie o 50% kobiet w STEM mogło się spełnić (kobiety po prostu nie są tym zainteresowane i wynika to z ich predyspozycji mających źródło w biologii).
Antropolog Joseph Daniel Unwin, który początkowo uważał że monogamiczne małżeństwo nie jest optymalne dla rozwoju społecznego, musiał zmienić zdanie, gdyż jego badania kultur z różnych obszarów świata i okresów historii wykazały, że istnieje wyraźna korelacja między monogamicznym małżeństwem (w sumie to pleonazm - nie ma innego małżeństwa niż monogamiczne, ale lewacy chcą nam dziś wmówić co innego) a sukcesem cywilizacyjnym, a społeczności nie praktykujące małżeństwa i monogamii rzadko osiągają sukces cywilizacyjny. Jest tak oczywiście, ponieważ małżeństwo i monogamia w optymalny sposób nadają kierunek biologicznie uwarunkowanym charakterystykom psychiki kobiet i mężczyzn, jednocześnie ograniczając elementy które są w tej psychice destrukcyjne dla rozwoju społeczeństwa.
Nie żadne mądre zdanie, a nonsens. Dzieci adoptowane przez pary homoseksualne mogą mieć liczne problemy wynikające z zaburzeń u ich przybranych "rodziców". Jak już pisałem, związki lesbijskie są najbardziej niestabilnymi i nacechowanymi przemocą. Nawet więc jeśli uznamy dwie lesbijki i dziecko za "rodzinę", to adoptowanie przez nie dzieci naraża je na życie w rozbitej rodzinie w znacznie większym stopniu aniżeli w przypadku par heteroseksualnych. Po drugie, do prawidłowego rozwoju psychicznego i społecznego dziecko potrzebuje zarówno przykładu męskiego, jak i kobiecego. Ponownie, wynika to z biologicznych różnic między kobietami a mężczyznami dotyczącymi zarówno predyspozycji do różnych dziedzin życia, jak i różnic w psychice. Oddanie dziecka parze homoseksualnej odbiera dziecku możliwość rozwoju z matką i ojcem. Oczywiście dla progresywistów stwierdzanie tego typu niewygodne fakty wynikające z biologii są obłożone politpoprawną anatemą - płeć to wszak "konstrukt społeczny"Chlopaczek pisze:Bardzo madre zdanie ktore niestety nie wywrze zadnego wrazenia na przeciwnikach przyznania rownych praw osobom homoseksualnym.Kluchman pisze:eśli dzieci adoptowane przez pary homoseksualne miałyby z tego powodu mieć problemy, to wyłącznie z powody ostracyzmu ze strony "tradycyjnego" otoczenia, które nie potrafi uszczęśliwić samo siebie, ale rości sobie prawo do decydowania za innych.



