W dzisiejszym meczu J2 League spotkała się Oita Trinita (balansują w tym sezonie na granicy bezpośredniego awansu i strefy barażowej) z Albirexem Niigata (nadal nie mogą się otrząsnąć po spadku z J1 League, również tutaj walczą o utrzymanie). Trudno mówić o dominacji którejkolwiek z drużyn w 1. połowie. Obydwie konstruowały jakiejś ataki, jednak bez konkretów wartych wspomnienia, aż do 32. minuty. Wówczas Masahiro Nasukawa stojąc nieco na bok od pola karnego dostał piłkę, po czym oddał daleki, szybki strzał. Bramkarz rzucił się w swoje lewo, nie zdążył z interwencją. 6 minut później przed dobrą okazją stanął jego rodak Kohei Isa. Miał trochę miejsca i nie znajdował się daleko od bramki, ale trafił tylko w słupek. Druga połowa rozpoczęła się od dosłownie błyskawicznego uderzenia. Natychmiast po wznowieniu piłkarze Oity kilkoma podaniami szybko przemieścili się na połowę rywala i gdy znajdujący się w polu karnym Kazushi Mitsuhira otrzymał piłkę ze swojej prawej strony, nie mógł zrobić nic innego niż po prostu umieścić ją po ziemi w bramce. I to zrobił. 51. minuta to kolejny pokaz ofensywnych zdolności gospodarzy. Trochę poklepali a Mitsuhira znowu odnalazł się w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie i mimo rywala na plecach oraz wychodzącego bramkarza, spokojnie umieścił futbolówkę w lewym rogu bramki. Chwilę po tym miało miejsce oblężenie bramki Albirexu, przy każdym strzale było gorąco. Gdy już się to skończyło, kilka stałych fragmentów mieli goście, bez efektu. Zrobiło się spokojnie, ale nie na długo. W 66. minucie podanie za plecami obrońcy dotarło do Kokiego Kotegawy a on mając przed sobą tylko golkipera po prostu dopełnił formalności. Odniosłem wrażenie, że zawodnicy z Niigaty przestraszyli się wizji wyższej porażki, więc skupili się na utrzymaniu piłki, bez ambitniejszych ofensywnych planów. Choć kilka strzałów oddali. Oita wygrała w pełni zasłużenie i może się cieszyć 3. miejscem w tabeli (warto jednak pamiętać, że niektóre drużyny, w tym wicelider Machida Zelvia są 1-2 mecze do tyłu z powodu tajfunu, który uderzył w Japonię) a Albirex choć ma jeszcze pare oczek przewagi nad strefą spadkową, musi zacząć punktować. 5 ich ostatnich spotkań (łącznie z dzisiejszym) to 1 zwycięstwo i 4 porażki.
Z niedzielnych wyników w J1 League moją uwagę przykuł mecz Jubilo Iwata - Vegalta Sendai. Mimo że jeszcze w 76. minucie zespół Krzysztofa Kamińskiego przegrywał u siebie 1:2, udało mu się najpierw wyrównać a w 1. minucie doliczonego czasu gry zdobyć bramkę na wagę zwycięstwa.



