Fulham - Crystal Palace 0-2
Po czterech sezonach nieobecności na Craven Cottage wróciła Premier League, w pierwszym meczu podopieczni Slavisy Jokanovicia podejmowali Crystal Palace. Pierwszą groźną sytuację w meczu mieli gospodarze, Aleksandar Mitrovic ograł Jamesa Tomkinsa, ale po jego uderzeniu interwencją wykazał się Wayne Hennessey. To Fulham głównie prowadziło grę, piłkarze beniaminka dłużej utrzymywali się przy piłce, próbowali gry z klepki, a do pewnego momentu Orły jedynie kontrowały. W 34 minucie goście mieli świetną okazję do objęcia prowadzenia, ale po strzale głową Christiana Benteke piłka trafiła w porzeczkę bramki Fabriego. Kilka minut później podopieczni Roya Hodgsona mogli cieszyć się z prowadzenia, Calum Chambers nie upilnował Jeffreya Schluppa po czym Ghańczyk wpakował piłkę do siatki. Przed przerwą Crystal Palace miało jeszcze jedną szansę na gola, ale sędzia odgwizdał spalonego van Aanholta. Do 65. minuty to goście mieli lepsze sytuacje, ale to wtedy gospodarze mieli dobrą sytuację na wyrównanie, lecz strzał Mitrovicia głową bronił walijski bramkarz. Na 10 minut przed końcem dobrym podaniem od Wan-Bissaki został obsłużony Wilfried Zaha, który pokonał Fabriego. Do końca meczu to Fulham już głównie atakowało, ale niewiele z tego wynikało. Ogółem to gospodarze mogli się podobać w tym meczu, piłka w środku fajnie chodziła (Cairney bardzo fajny zawodnik) m.in. za sprawą Seriego, choć z nim mam ten problem, że często też nieudanie rozgrywał.


