Dla mnie to nielogiczne. Gdybym miał tyle hajsu co on, to taką laskę, która chciałaby mnie szantażować (zakładając, że nic nie zrobiłem) wolałbym dojechać dla świętego spokoju, bez ugody. Później takie brudy są wyciągane po latach, nawet jak człowiek nie zawinił.
Ja zadnych wyroków nie wydałem, gdzieś tam chyba pisałem, ze trzeba czekać na rozwój sytuacji. Nie twierdze, że na pewno zgwałcił, ale też nie pisze, że laska na pewno była kurwą i że sama sie prosiła, bo nikt tutaj tego nie wie. Kwestia paru miesięcy i na pewno wszystko sie wyjasni.



