Nie wiem "co dokładnie" - wg prawników tej kobiety, przeszła ona następnego dnia/niedługo po badania w szpitalu potwierdzające jej zeznania. Jest to jedną z podstaw stanowiska jej prawników. Dlatego ta sprawa to dużo wyższy ciężar gatunkowy niż typowe zeznania 55-latki po 30 latach bez jakichkolwiek dowodów w ramach #metoo. Tutaj mamy nagranie z klubu które potwierdza że wtedy byli razem, domniemany gwałt, dzień potem badania potwierdzające stosunek analny, ugodę, duże (w skali przeciętnej osoby) pieniądze za milczenie - i jeszcze maile, gdzie Ronaldo potwierdzać ma swoim prawnikom, że zrobił to wbrew jej woli. Do tego jeszcze podobno dochodzą opinie psychiatryczne na temat tej kobiety po domniemanym zdarzeniu. Albo zeznania na policji, gdzie początkowo mówiła, że padła ofiarą gwałtu ze strony sportowca, ale nie chciała podać jego nazwiska.
Wciąż możliwe jest, że laska chcąca wyłudzić pieniądze kręci cyrk - tylko to się nie składa w logiczną całość w świetle tych informacji które mamy. Dlatego te zarzuty są bardzo poważne. Jak maile są prawdziwe to właściwie nie ma żadnych wątpliwości. A to wszystko jest relatywnie łatwo zweryfikować.



