Tylko, że między tymi dwoma sytuacjami jest jednak baaardzo duża różnica. Członkowie Decapitated, bądź ich prawnicy, nie próbowali uciszyć dziewczyny pieniędzmi za milczenie i nie robili wszystkiego by zamieść sprawę pod dywan.
Laska liczyła na coś ekstra po seksie, od zespołu, a kiedy okazało się, że jedyne co dostała to spermą w oko to poszła wkurwiona na psy z historyjką o gwałcie w ramach zemsty.
Z Ronaldo sytuacja jest inna a wypłacenie kwoty za milczenie to podpisanie się pod aktem oskarżenia.
Owszem, nie dzielmy skóry na niedźwiedziu,bo równie dobrze kilka milionów odszkodowania i sprawa zniknie. Jednak nie róbmy beki z kobiety tylko dlatego, że Ronaldo jest sławny a ona nie i na tym opieramy teorie, że gwałt to próba zaistnienia w Świecie, bo to już patolą konkretną zalatuje.



