Choćby z powodu dokumentów, które do czasu potwierdzenia autentyczności obciążają Ronaldo i są jego przyznaniem się do winy. Przecież tam wszystko jest napisane jak na dłoni.ozob pisze:Dlaczego w twoim osadzie ten scenariusz nie ma zastosowania dla sprawy Ronaldo?Nie wiem co Cię bawi, skoro ich uniewinnili bo nie było gwałtu to wychodzi na to, że pozwała ich po złości bo coś poszło nie tak. To jedyne racjonalne wytłumaczenie. Ileż to wiejskich panienek po koncertach pozywa dja czy zespoły po tym jak same na nich wskakują?
Pytanie teraz brzmi czy one są autentyczne czy nie?
Chłopaki z Decapitated wzięli lachona do autokaru, do czegoś doszło, poszła na Policję oskarżyć o gwałt. Do tego momentu sprawy są powiedzmy identyczne. Różnica jest taka, że chłopaki zeznawali że są niewinni bo nie zgwałcili tylko był to seks obustronny(nazwijmy to tak) a prawnicy Ronaldo gotówką przekonali kobietę do podpisania klauzuli poufności o całym zdarzeniu. Dlaczego i po co?
Dlatego te sprawy rozchodzą się w tym punkcie.
Nawet jeśli kobieta odwoła zeznania o gwałt to Policja może wszcząć z urzędu postępowanie mając dostateczne dowody, widocznie wyszło na jaw, że małolata zgwałcona nie została.
Z Ronaldo mamy wyciek dokumentów, są podpisy Ronaldo, jego prawnika i menadżera od wizerunku. Chłopie to nie są przelewki.
Tyle miał szczęścia, że wtedy nie podała jego danych, dzięki temu mogli sobie pieniędzmi tuszować zajście. Kto wie, jak by wyglądała dzisiejsza piłka bez Ronaldo w Realu?



