Cała brutalność piłki w tym dwumeczu. Juventus był wyraźnie lepszy ale jakby policzyć te mecze na drzewku, to dalej awansowałoby MU. Nikt nie mówił, że piłka jest sprawiedliwa.
Juve było zdecydowanie lepsze piłkarsko w tych pojedynkach, dziś w pewnym momencie pachniało to pogromem ale kolejny raz pokazali, że z charakterem i zabijaniem meczów mają problemy. W United z kolei zupełnie na odwrót, zespół kolejny raz gra gównofutbol, na który ciężko patrzeć, błędy obrony na poziomie polskiej okręgówki ale charakteru trudno im odmówić. To nie był pierwszy taki wyskok, wręcz przeciwnie, ostatnio to wręcz jakiś trend w wykonaniu United więc jak z City znowu to zobaczę, to zacznę myśleć, że to może nie być tylko fart.
Dziwię się szumowi wokół Mourinho. To jak być zaskoczonym, że Cristiano pręży muskuły po bramce. Jose przy okazji nic takiego nie zrobił, jakaś marna prowokacja z jego strony ale błyszczał już znacznie mocniej więc nie wiem o co halo. Mistrzem dyplomacji to on przecież nigdy nie był i nie będzie.
Nie mam zamiaru jakoś specjalnie celebrować tej wygranej. Oczywiście zawsze fajnie jak zespół kolejny raz pokazuje jaja i gra do końca ale każdy kto to oglądał, widział jak mecz wyglądał. My nie byliśmy w stanie zabić meczu a Juve nie było w stanie dobić United. Gdyby to jeszcze wynikało z jakości gry MU ale dziś Juventus przegrał głównie ze sobą, bo to co wyprawiali Pjanić i Cuadrado pod bramką MU, było wręcz zabawne. City może już nie być tak łaskawe.
Brawa dla Mourinho za zmiany, zryw w końcówce i to, że zespół dziś pokazał charakter. Tak grając, mając w składzie Pogbę i Lindelofa, którzy sabotowali grę, wygrać mecz z jedną z najlepszych drużyn w Europie na jej stadionie, to mimo wszystko spory wyczyn. Fart czy nie, Mourinho znowu buduje sobie kredyt zaufania u włodarzy MU. Jak nie przegra z City to być może dogra nawet ten sezon do końca. Zgadzam się jednak, że ten projekt nadal nie rokuje w tej formie. Dziś udało się prześlizgnąć ale w obecnej piłce tylko się ślizgając już ciężko wygrywać trofea. Mimo wygranej, paradoksalnie, ten dwumecz IMO pokazał jak daleko jesteśmy od tych najlepszych.



