Nasze dolegliwości

Awatar użytkownika
piotrcies
Michael Carrick's Red Army
Michael Carrick's Red Army
Posty: 47232
Rejestracja: 03 maja 2008, 21:16
Reputacja: 8193
Lokalizacja: Wrocław

Nasze dolegliwości

Post autor: piotrcies » 18 gru 2018, 11:23

Generalnie to i u facetów coraz częściej widzimy te problemy, też podobne schorzenia etc. Kiedyś po prostu nie mówiliśmy o tym, co nas gryzie w środku, a np. wizyta u terapeuty, psychiatry i psychologa była powodem do wstydu. Dziś to się nieco odwraca, żyjemy w stresie, dużo się mówi, z czym się wiąże taki tryb życia, a i same dolegliwości natury psychicznej stały się - to może nieodpowiednie słowo - modne. To też ma związek z czasami, w których żyjemy, tj. z sieciami społecznościowymi, które niejako zmuszają nas do uzewnętrzniania się w każdym aspekcie, nawet tym najbardziej osobistym. Lata temu, jak człowiek miał stany depresyjne, stany lękowe, nerwice etc., to się tego zazwyczaj wstydził i starał się to ukryć, dziś szafujemy określeniem depresja, nazywając nią każdy dołek psychiczny i niejako deprecjonując ją jako chorobę. Wystarczy kilka dni gorszego nastroju (u mnie np. najczęściej jest to skorelowane z pogodą), a mamy wysyp ludzi, którzy narzekają, że chyba dopada ich depresja i można odnieść wrażenie, że nagle wszyscy chorują. Ja wiem, że dziś ludzi odczuwających - tak to nazwijmy - dyskomfort psychiczny jest więcej, bo czasy się do tego przyczyniają (życie coraz szybsze, coraz większy stres, coraz większe parcie na sukces etc., to się odbija bardziej niż kiedyś), ale też znacznie łatwiej nam się mówi o tym, co nas trapi, niejednokrotnie to wyolbrzymiając, ponieważ: a) wszyscy tak robią, b) nauczeni jesteśmy już, by uzewnętrzniać liczne aspekty naszego życia. I nie mówię, że ja tak nie robię, bo robi to każdy, choć w różnym stopniu (mam wrażenie, że ja jednak jestem nieco starszej daty i chętniej dzielę się tymi bardziej powierzchownymi częściami mojego życia). Ten proces będzie tylko narastał.

Wróć do „Hyde Park”