
To jest podanie Danilo(?) to Sterlinga na kilka sekund przed strzeleniem drugiego gola przez City. Robertson jest wysuniety, za co ciezko go obwiniac, bo to juz była taka faza meczu w ktorej Liverpool, po przejsciu na 4-2-3-1, co tez widac na zdjeciu, od jakiegos czasu atakował. Kluczowym elementem ataku u Kloppa jest gra bocznych obroncow jako praktycznie rzecz biorąc skrzydłowych, stąd albo dwie '8' mają ich zazwyczaj asekurowac, albo w tym systemie dwie '6'. Ale to w sumie nie wazne. Pisze to jedynie po to, by nikt za chwile nie napisał: ale pa na Robertsona jak zgubił Sterlinga. To akurat jest naturalna konsekwencja obranej przez Kloppa taktyki. Stad jednym z kluczowych elementow w niej jest łapanie na pułapki ofsajdowe.
Na zdjeciu wyraznie widac, ze Arnold, który rowniez jest nieco cofniety w stosunku do Robertsona trzyma linie z van Dijkiem, a tym który ją łamie jest nie kto inny jak Lovren. Co jest o tyle dziwne, ze jest odwrocony w tamtą strone i powinien gdzies katem oka patrzec czy czasem nie zrobi zaraz zespołowi krzywdy.
czy Anrold pozniej mógł temu zapobiec? Byc moze mógł. Byc moze jedynym wyjsciem w takiej sytuacji było sprowokowanie faulu. Nie wiem. nigdy nie stałem przeciwko Sane. Tak na chłodno to oceniajac to trent tez nie zachował sie najlepiej nawet nie probując blokowac tego strzału. Tylko ze to juz jest jedynie pokłosie gigantycznego błedu popełnionego przez Lovrena. Gdyby nie zagapienie sie Chorwata, to całej akcji wogole by nie było i wogole nie trzeba byłoby rozwazac, czy Trent zachował sie dobrze, czy źle.
Byc moze jakby zamiast Lovrena w obronie zagrał Gomez, to Liverpool by ten mecz wygrał. Równie prawdopodobne, szczegolnie jesli sie przyjzec temu jak padały gole dla CIty (czy konkretniej piszac po czyich błedach)
Pozostawie to bez komentarza, tylko z pogrubieniem. Tak poprostuMorrow pisze: le ewidentnie próbujesz zrobić z niego kozła ofiarnego niepowodzenia Liverpoolu nie dostrzegając innych błędów swojej ulubionej drużyny. Choćby w przypadku sytuacji gdzie Aguero miał setkę 1na1 i uratował was Alisson świetną interwencją. Zaczęło się od błędu Lovrena i podania do Sterlinga ale co zrobił Robertson, którego Raheem zniszczył.
A czy ja gdzies napisałem, ze City zagrało źle?Morrow pisze: No ale dość o błędach indywidualnych. Uprościłeś postawę City do tego, że wyszli wysokim pressingiem, bo musieli wygrać a Liverpool zagrał tak dobrze, bo nie dał im zbyt wielu sytuacji. Nie zapominaj o tym w jaki sposób Obywatele przegrali te 3 mecze z The Reds w poprzednim sezonie i zauważ, że w ostatnim spotkaniu poza pojedyńczymi błędami indywidualnymi (akcja Mane, sytuacja bramkowa oraz akcja Salaha w samej końcówce) Liverpool był bezradny w ofensywie. Z przodu, Mane w zasadzie nie istniał, Salah i Firmino podobnie. Poza podaniem Egipcjanina do Mane w pierwszej połowie gdzie Stones jedynie statystował, to trio nie skonstruowało praktycznie żadnej akcji. Liverpool wiedział, że ma ok. 25 minut na 2:2 w meczu, którego nie miał prawa przegrać a od gola Sane na dobrą sprawę wykreowali jedną akcję gdzie sędzia przekręcił City a Stones się znowu skompromitował i Salah miał okazję strzelecką. Poza desperackimi wrzutkami w pole karne, zazwyczaj kasowanymi przez pierwszego w kolejności gracza City, nie było nic. Za to Obywatele mogli i powinni skończyć ten mecz wyżej.
Zagrało dobrze, nawet bardzo dobrze, a najlepiej swiadczy o tym to co wyzej piszesz. Tyle, ze oni nie wyszli na murawe sie bronic, a atakowac. Dlatego gdy pisząc, ze wg mnie Liverpool zagrał lepiej, dodałem, biorąc pod uwage cele obu managerow przed meczem. Liverpool chciał głównie nie przegrac i gdyby nie błedy Lovrena to dopusciłby City do jednej goroznej sytuacji strzeleckiej w pierwszej połowie. Jednej. Liverpool, co sam zauwazyłes tez sobie stworzył jedną grozną sytuacje strzelecką (nie wnikam po czyim błedzie w ekipie Obywateli, nie interesuje mnie to). To na logike, biorac pod uwage cele obu managerow, kto zagrał lepiej pierwsze 45min? Tak, manchester miał przewage w posiadaniu i wymieniał wiecej celnych podan etc. Ale gówno z tego wynikało przynajmniej dopoki, dopoty nie wmieszał sie gdzies pomiedzy w to wszytsko Lovren.
Nie ma to za wiele wspolnego z tym o czym ja pisze. Nigdzie nie mowie, ze Liverpool jest happy. Mowie tylko, ze taktyka Kloppa była dobra, i druzyna dobrze ją zrealizowała. Przegrały nam mecz błedy indywidualne jednego piłkarza.Morrow pisze: Nie był to najlepszy mecz City w sezonie. Nie był to także jakiś wspaniały mecz w wykonaniu Liverpoolu. Ok The Reds, nieźle bronili, zamykali skrzydła City a w dodatku Obywatelom cholernie brakowało ostatniego podania (brak De Bruyne, słabiutki mecz Silvy). W ofensywie zagrali jednak nadzwyczaj pasywnie (albo City tak dobrze ich odcięło) Jeśli to wystarczy żeby pisać, że będący na fali, niemal w najmocniejszym składzie Liverpool, przegrał w meczu sezonu z osłabionym City, będącym ostatnio porządnie pod formą ale tak w ogóle to The Reds lepiej realizowali swoje założenia i w sumie są happy, to ciężko mi się zgodzić. Założeniem Pepa było ten mecz wygrać i je zrealizował. Nie w żaden kontrowersyjny sposób, uzyskał prowadzenie, potem je stracił i znowu odzyskał a na koniec mógł jeszcze podwyższyć, podczas gdy jego rywal, choć zdeterminowany, był bezradny. Czy City wcześniej było bezradne? Być może ten mecz nie toczył się tak jak sobie wymarzyli ale też Liverpool w niczym ich nie zaskoczył co miało miejsce w poprzednim sezonie. IMO Klopp to inteligenty koleś, wyciągnie z tego wnioski i to nie takie, że wszystko było zajebiście tylko Lovren zawalił mecz.
To był mecz do [ch**] pana z City - mistrzem Anglii - na wyjeżdze. Serio ktos oczekiwał, ze Liverpool bedzie miał tu kilkanascie sytuacji strzeleckich, a Salah z Mane i Firmino beda sobie klpeac na połowie obywateli jak w meczach z jakims Watfordem albo Evertonem? Nie. Nikt w Liverpoolu tego nie oczekiwał. Kazdy wiedział, ze to bedzie diablo trudny mecz, w którym kazdy detal, kazde pół stopy za linia, kazde zgubienie krycia, kazda najdrobniejsza pomyłka bedzie mogła miec duze znaczenie. Detale, detale zdecydują. Pech był taki, ze piłkarze City lepiej potrafili wykorzystac błedy Liverpoolu. Bo pewnie City tez popełniało takie, inna sprawa, ze pewnie mniej od jednego Lovrena, ale piłkarze Liverpoolu nie potrafili ich wykorzystac. Tyle.
Staralem sie jak mogłem podsumowac to spotkanie bez zbyt czestego odnoszenia sie do Chorwata, skoro tak bardzo go lubiecie



