Rekord Bielsko-Biała - Orzeł Jelcz-Laskowice 6:1
Mistrzowie Polski rozgromili trzeciego w tabeli beniaminka z Jelcza-Laskowic po rozgrywanym w świetnym tempie meczu. Rekordziści objęli prowadzenie już w 1 min. - Popławski obsłużył podaniem bramkostrzelnego Michała Marka, bramkarz gości Maciej Foltyn nie przechwycił piłki, a Marek z bliska trafił do pustej bramki. W 2 min. było już 2:0 - po rzucie rożnym niepilnowany Ołeksandr Bondar mocnym uderzeniem sprzed pola karnego zdobył gola (chwilę wcześniej Popławski trafił w słupek). Gospodarze kontynuowali ofensywną grę, bombardując bramkę Foltyna kolejnymi uderzeniami, ale z czasem spotkanie nieco się wyrównało. Najpierw Kałuża obronił w sytuacji sam na sam z Nuno Barbosą, a później Mykoła Morozow precyzyjnym strzałem przy słupku z okolic 10. metra zdobył kontaktowego gola dla Orła. Na parkiecie pojawił się Adriano Foglia, niegdyś gwiazda włoskiej Serie A, i choć najlepsze lata ma już za sobą i ma wyraźną nadwagę, od pierwszego podania widać było jego duże indywidualne umiejętności. Na 3:1 dla Rekordu podwyższył Michał Kubik - akcja była podobna do tej z 1 min., tym razem podaniem z lewego skrzydła obsłużył Kubika Brazylijczyk Alex Viana. Swojego kolejnego gola mógł też zdobyć Bondar, ale trafił w poprzeczkę. Orzeł zaczął grać z lotnym bramkarzem już w pierwszej połowie, i kosztowało ich to utratę gola - bramkarz Rekordu Kałuża po tym jak obronił uderzenie gości wykopem z własnego pola karnego trafił do pustej bramki zespołu z Dolnego Śląska. Na 5:1 podwyższył strzałem pod poprzeczkę niezawodny Marek, a chwilę później Kubik trafił w słupek. Dwie minuty po przerwie Rekordziści podwyższyli prowadzenie, po dograniu przed pole karne z rzutu rożnego swojego drugiego gola w tym meczu zdobył Bondar. Gospodarze kontynuowali ataki, oddawali kolejne strzały i stosowali wysoki pressing, nie pozwalając Orłowi na rozwinięcie skrzydeł. Obraz gry uległ zmianie dopiero po ponownym wycofaniu bramkarza przez gości, którzy przejęli inicjatywę. Kilka razy groźnie strzelał Foglia, ale przy świetnych interwencjach Kałuży i Nawrata nie zdołał zaliczyć premierowego gola w Futsal Ekstraklasie. W ostatniej minucie meczu gola dla Rekordu mogli jeszcze zdobyć Popławski, który huknął z dystansu w poprzeczkę, oraz Marek, który uderzając z daleka na pustą bramkę trafił w słupek.
Dzięki zwycięstwu Rekord prowadzi w tabeli z przewagą czterech punktów. Wicelider z Torunia również wygrał, pokonując po zaciętej walce Red Dragons Pniewy 4:3 na wyjeździe.



