VfB Stuttgart

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

VfB Stuttgart

Post autor: Cement » 03 lut 2019, 20:16

VfB Stuttgart - Freiburg 2:2

Walczący o utrzymanie Stuttgart został w zimowym oknie transferowym wzmocniony wypożyczonym z Hoffenheim Zuberem oraz Alexanderem Essweinem, ale nadal dołuje, dziś dając sobie wydrzeć zwycięstwo w ostatnich sekundach. Pierwszą sytuację w meczu z Freiburgiem mieli co prawda gospodarze, w 2 min. po dograniu Pavarda z prawego skrzydła uderzenie minęło bramkę Schwolowa, ale już w 4 min. goście objęli prowadzenie - po wycofaniu piłki przed pole karne Janik Haberer precyzyjnym strzałem po ziemi sprzed pola karnego zmieścił piłkę tuż przy słupku, zdobywając swojego pierwszego ligowego gola w tym sezonie. Po objęciu prowadzenia Freiburg oddał inicjatywę Stuttgartowi, ale ataki gospodarzy były bardzo nieporadne, wolne, bez przyspieszenia, z wieloma podaniami w poprzek boiska. W 21 min. Freiburg mógł podwyższyć prowadzenie - po centrze z prawego skrzydła na piąty metr bez przyjęcia uderzył Lucas Höler, obok bramki. Kolejne ataki Stuttgartu nie stwarzały zagrożenia pod bramka Schwolowa, mimo wysiłków Benjamina Pavarda, który wyraźnie wyrasta ponad poziom swojej drużyny. Dopiero w 31 min. gospodarze wyprowadzili szybką kontrę, którą po indywidualnym rajdzie zakończył mocnym strzałem Esswein, ale Schwolow spisał się bez zarzutu. Kolejne ataki Stuttgartu były równie bezowocne, dobrze ustawieni i agresywni w obronie piłkarze Freiburga nie dawali się zaskoczyć. W pierwszych minutach po przerwie gra Stuttgartu nie poprawiła się, a goście mieli kolejne sytuacje - obok bramki uderzył Höler, a strzał Vincenzo Griffo obronił Zieler. Próby ataku w wykonaniu gospodarzy były równie nieporadne jak w pierwszej połowie - beznadziejnie wolne tempo, długie piłki do nikogo, etc. Nic nie zwiastowało aby Stuttgart mógł coś ugrać, a jednak w 75 min. po zgraniu głową Nicolasa Gonzaleza Emiliano Insua wyrównał. W 83 min. Gonzalez zaliczył drugą asystę, wycofując piłkę do Didaviego, który mając w polu karnym sporo miejsca skutecznie przymierzył przy słupku. Wydawało się, że Stuttgart sięgnie po trzy punkty, ale niewidoczny przez całą drugą połowę Mario Gomez obejrzał drugą żółtą kartkę i grający w przewadze Freiburg rzucił się do ataku. Napór gości rósł, i w 94 min. dopięli swego - Jerome Gondorf zgrał piłkę wzdłuż bramki, a wprowadzony na boisko w końcówce Florian Niederlechner z najbliższej odległości wpakował piłkę do bramki. Stuttgart zagrał bardzo słaby mecz, oprócz zrywu z 75-85 minuty nie pokazał praktycznie nic, i ta niemoc (zwłaszcza w ofensywie) powinna być dla Markusa Weinzierla nie mniejszym zmartwieniem niż 16. pozycja Stuttgartu w tabeli.

Wróć do „Niemcy”