Las Palmas - Elche 0:1 (Castro 84')
Po przeraźliwie nudnym meczu drużyna z Gran Canarii uległa u siebie Elche. Po raz kolejny doszło do roszad w wyjściowym składzie Las Palmas, do obrony powrócili Alvaro Lemos i Dani Castellano, a do ataku Rafa Mir. 1. połowa byłą w miarę wyrównana, z lekkim wskazaniem na Elche, ale jej oglądanie było męczarnią. Gra toczyła się w ślimaczym tempie, mnóstwo było niedokładnych zagrań, do tego sporo brutalnych fauli, kartek i przerw w grze. Bodaj najlepszą sytuację dla Elche miał Javi Flores, który przedarł się lewą stroną pola karnego, ale jego strzał z dość ostrego kąta obronił Raul Fernandez. Gola dla Las Palmas mógł zdobyć w 43 min. Rafa Mir - piłka trafiła do niego w polu karnym dość przypadkowo, strzał był mocny, ale dobrze spisujący się dziś Edgar Badia instynktownie obronił. Po przerwie lepsze było Las Palmas, nieznacznie podkręcając tempo i konstruując kilka groźnych akcji. W 62 min. świetne prostopadłe podanie od Rubena Castro dostał Rafa Mir, ale jego strzał obronił nogą Edgar Badia. W 73 min. okazję miał sam Ruben Castro, który po przedarciu się lewą stroną pola karnego złamał akcję do środka i uderzył z bliska, ale Badia ponownie był górą. Mimo lepszej gry Las Palmas w 2. połowie to Elche zdobyło zwycięskiego gola - po centrze z lewego skrzydła nastąpiła seria koszmarnych błędów obrony gospodarzy, piłka trafiła do rezerwowego Carlosa Castro, a ten minął bramkarza, obrońcę i z ostrego kąta posłał piłkę do pustej bramki. Chaotyczne ataki Las Palmas w końcówce nie doprowadziły już do żadnych sytuacji bramkowych. Jeśli ktokolwiek na Gran Canarii łudził się jeszcze, że Las Palmas ma szansę na play-offy, to nadzieja ta została definitywnie pogrzebana.



