Ależ meczycho w półfinale FA Cup. Wolverhampton jeszcze w 80. minucie miało 2:0 i perspektywę walki o puchar z City 18 maja. 10 minut, najpierw piękny gol Deulofeu, który wszedł z ławki na ostatnie 25 minut, dramatyczna końcówka i karny w 93. minucie, zamieniony na wyrównującą bramkę przez Deeneya.
W dogrywce Deulofeu ukąsił po raz drugi i Watford zagra w finale. Szkoda Wilków, wyeliminowali Liverpool i MU, a popłynęli na Watford. Za ten sezon zasłużyli na nagrodę ale taka jest piłka. Brawo dla ekipy Watfordu za charakter i grę do końca, wyszarpali ten awans i za rok dostaną szansę pograć w Lidze Europy.
Gada się o Barcy i Juve, a City obok Katalończyków, to jedyna ekipa z realnymi szansami na potrójną koronę. W tym sezonie, z nieco mniejszą presją i łatwymi drabinkami Pep "wirtualnie" jest na szczycie Premier League, ma finał FA Cup i jest wyraźnym faworytem swojego ćwierćfinału LM. Na deser, w gablocie już mają CC. Oczywiście mogą równie dobrze zostać z niczym, a taka Barca i Juve już mają przyklepane mistrzostwa ale na koniec wciąż ekipa Guardioli ma realne szanse na bycie największym wygranym tego sezonu. Różnica między wymienionymi ekipami a City jest taka, że w Anglii jest ten Liverpool, który także ma apetyt na PL oraz LM i może sprzątnąć Obywatelom wszystko ze stołu. Niezależnie jak to się skończy, wygląda na to, że w Premier League będziemy mieli w tym roku najmocniejszego wicemistrza w historii ligi.



