Barcelona jest jedną nogą w półfinale, zagrała ze słabszym rywalem jak na pretendenta do tytułu przystało i ugrała wynik jaki chciała, chwała im za to. Nie rozumiem jednak co trzeba chcieć osiągnąć wrzucając emotki w stylu

kiedy w tym albo sąsiednim temacie ludzie wrzucają filmiki jak Suarez, który nie został nawet dotknięty w głowę, łapie się za łeb i zwija na boisku, a Alba nie po raz pierwszy robi z siebie pośmiewisko i zachowuje się jak klaun. Czy naprawdę to jest jakaś ujma, kiedy przyzna się, że piłkarz Twojego ulubionego klubu zachowuje się karygodnie? To nie jest przecież tylko domena graczy Barcy, debilnie zachowują się też gracze innych drużyn, choćby i MU. Może za tydzień Young albo Lingard się ośmieszy, zdarzało im się to już ale nie będę wtedy szedł w zaparte, że przecież to nieważne, bo Suarez kiedyś ugryzł Ivanovicia. Nie jestem w stanie tego pojąć, co się dzieje z poczuciem przyzwoitości u niektórych i dlaczego nie można niektórych zachowań nazywać po prostu po imieniu. Tak samo nie widziałem tu żadnego komentarza kibica Barcelony o tym, że Busquets powinien wylecieć w pierwszych 20 minutach i powinien wysłać kwiaty Rocchiemu. Nie pasuje do kontekstu gnojenia cienkiego MU na OT? Tak jak i Young chwilę później powinien zobaczyć żółtko, a Smalling mógł dostać kartkę za wejście w Messiego i równie dobrze nie dograć meczu do końca jakby Włoch go kartkował. Trudno przy sympatiach klubowych o obiektywizm ale byłoby miło jakby dorośli ludzie przynajmniej się minimalnie wysilili żeby go u siebie poszukać.
Nie mam problemu z przyznaniem, że Barcelona była i jest lepsza, bo jest. Z PSG pomogli rywale i szczęście, wczoraj tego nie było. Podejrzewam, że gdyby Katalończycy musieli ten mecz wygrać wczoraj wyżej, to by im się to udało. United może i chciało, na swój sposób się starało, próbowało grać bez kompleksów ale było zwyczajnie słabsze. Barca pewnie wygrałaby ten mecz i bez Sergio na boisku. Sędzia był wczoraj cieniutki ale to oczywiście nie jego błędy zdecydowały o tym, że United przegrało ten mecz. Przy okazji bardzo dobrze, że jest ten VAR, bo przecież liniowy chciał skasować prawidłowo zdobytą bramkę Barcy.
Wracając do sytuacji McTominaya, sędzia podjął prawidłową decyzję, powyższe ujęcie nie oddaje dobrze dynamiki tej sytuacji i Scott ewidentnie próbował wymusić karnego. Każdy kto jednak grał choć trochę w piłkę na poziomie wyższym niż podwórko, wie, że zachowanie Szkota było naturalne, zrobił zwód, poczuł nogę Hiszpana i chciał to wykorzystać. Rozumiałbym płacze, jeśli tego kontaktu by w ogóle nie było ale przecież ewidentnie widać, że był. Gdyby zamiast grającego wielki mecz Hiszpana,który zaczął chować nogę, stał tam np. Rojo albo Jones mielibyśmy ewidentną jedenastkę. Był kontakt, Pique świetnie zareagował, Scott chciał wymusić karnego ale o nurkowaniu tu nie ma mowy. Nawet komentatorzy mieli wątpliwości choć IMO niepotrzebne. Tak na marginesie, gdyby taka sytuacja miała miejsce podczas GD, to idę o zakład, że leciałyby dziesiątki postów o tym, że "podstawy do karnego" były, bo przecież go dotknął i Madryt znowu kradnie, nawet z VARem, a do tego oglądalibyśmy filmiki z 2005 roku jak to sędzia coś podobnego gwizdnął Realowi.
Zacznijmy może od rzeczy podstawowych. O tym, że Barcelona jest obecnie zespołem znacznie lepszym od MU wiedzieliśmy na długo przed tym meczem. Zdradzę wam pewien sekret, od PSG United też jest obecnie słabszą drużyną ale udało się ich przejść fartem i wolą walki. Tylko nikomu nie mówcie. Fajnie, że dostaliśmy potwierdzenie klasy rywala na boisku i rozumiem, że mogła dziwić bezradność graczy United ale mam wrażenie, że niektórzy wyobrażali sobie, że wizjoner Solskjaer w 4 miesiące zbudował zespół, który ruszy na Barcelonę taranem i będzie raz za razem szturmował bramkę Ter Stegena. Ciekawy wniosek, biorąc pod uwagę jak United wyglądało jeszcze niedawno na tle PSG, a wczoraj wyszło na boisko niemal bliźniaczym składem.
Prawda jest taka, że mając piłkarzy jakich ma i określoną jakość na boisku jaką obecnie dysponuje MU, Solskjaer miał pomysł na ten mecz. Nie musi się to każdemu podobać, tak jak nie wszystkim podobało się jak eliminował Barcelonę Mourinho ale Norweg nie starał się tego meczu zdominować tylko go nie przegrać oraz nie stracić bramki i pod tym względem ustawił zespół. Okazało się, że kilka rzeczy mu wyszło (neutralizacja Messiego, zamknięcie lewej strony, którą United jest ostatnio regularnie gwałcone) ale nawet Barcelona, która nie gra wielkiego, a wręcz przeciętny mecz, jest na tym etapie drużyną wyraźnie lepszą, na trochę innej planecie, do której MU wciąż daleko. Zaiste, odkrycie Ameryki.
United liczyli na te 3-4 akcje, które pozwolą strzelić bramkę i się murować. Przy pewnej dozie szczęścia coś zawsze mogło wpaść, tu Dalot mógł uderzać, tam Rashfordowi mogła nie zejść piłka, nawet w ostatniej akcji Smalling zamiast strzelać mógł wystawić piłkę McTominayowi, który rozkładał ręce i mogło skończyć się 1:1. To nie byłe żadne setki ale czasem tyle wystarczy. Nie zmieniło to założeń, nawet po zmianach MU głównie starało się nie stracić drugiego gola, a nie wyrównać (albo po prostu nie wiedziało jak to zrobić). Kiedy Diabły przez moment zaczęły bawić się w partyzantkę z PSG, to pachniało egzekucją, tu OGS chciał tego uniknąć i z pomocą Barcelony to mu się udało. To czego Norweg mógł nie przewidzieć, to aż taka pasywność ofensywna Barcy po strzelonym golu. W efekcie dostaliśmy MU, które było bezradne i nie miało pomysłu jak zaatakować, bo liczyło na trochę wolnej przestrzeni ze strony agresywniejszej w ataku Barcy, z kolei Barcelona była zadowolona z wyniku, czekała aż United się wreszcie otworzy żeby ich dobić kolejnymi bramkami. Nic z tych rzeczy nie nastąpiło więc dostaliśmy mecz taki jak wczoraj.
Oczywiście, że mnie drażni ta bezradność w ofensywie na tle silniejszego rywala ale ten zespół jeszcze 4 miesiące temu był w kompletnej rozsypce, drżał o wynik, miał problem żeby wygrać u siebie z Young Boys Berno i tracił kilkanaście punktów do 4 ekipy w lidze. Dokonała się pewna poprawa ale ten projekt dopiero raczkuje, Solskjaer nie przepracował z United nawet jednego okresu przygotowawczego, MU wciąż jest 6 w lidze, 2 razy przegrało z Wolverhampton, za chwilę czeka je kolejna rewolucja kadrowa, a czołowi gracze zastanawiają się czy kontynuować tu swoją karierę. To nie jest produkt nawet jeszcze w 60% gotowy, a mam wrażenie, że tu są żale czemu oni tak biednie wyglądają na tle Barcy, która jest faworytem dwumeczu przeciwko każdej drużynie w Europie (może na równi z Juve). Nazwa Manchester United zobowiązuje ale bądźmy też realistami.
No i jeszcze mityczne OT. Fajnie, że udało się tu nabijać Barcelonie posiadanie i podania, (a przy okazji chyba oddać też najmniej strzałów na bramkę w tej edycji z ich strony) ale nie zapominajmy, że w tym sezonie w LM, MU strzeliło u siebie dwa gole - Fellaini z Young Boys Berno i Shaw wczoraj. Na OT wygrywał w tym sezonie Juventus, PSG, Valencia ugrała remis, a Young Boys też było bliskie szczęścia. W skrócie United ograło w tym sezonie LM na OT jedną ekipę - Szwajcarów z Berna. Dość powiedzieć, że kilkanaście dni temu jeszcze mocniej niż Barca wczoraj, z United na OT jeździło Watford. Jak potrzebujecie się dodatkowo dowartościowywać, to oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie ale mimo wszystko trudniej jednak w tym sezonie było w Lyonie, który w LM nie przegrał u siebie meczu.
Możecie sobie wrzucać filmiki na potęgę z ilością podań graczy Barcy, niech i nastukają i 200, możecie sobie w ramki oprawić i powiesić na ścianie grafikę z posiadaniem 90-10% bodaj w pierwszych 10 minutach, mnie interesuje co z tego wynika. A wynikało z tego, że raz udało Barcelonie się strzelić po takiej akcji bramkę samobójczą Shawa z zerowego kąta i raz Suarez doszedł do sytuacji strzeleckiej (setka? chyba mamy inne kryteria). Fajnie, dla mnie równie dobrze Ter Stegen mógłby strzelić gola z piątki, bo nie widziałem nigdzie żeby za ilość podań przyznawali dodatkowe bramki, a z tego co wiem chyba to wciąż decyduje o wyniku w tej grze. Finalnie w połowie dwumeczu Barcelona ma o jedną bramkę więcej od MU i tak naprawdę tylko to się liczy. Po wczorajszym meczu trudno być jakimkolwiek optymistą ale to jest futbol i dopóki na CN nie usłyszmy ostatniego gwizdka, to sprawa wciąż jest otwarta.



