City szturmowało bramkę Burnley ale w tym tweecie coś mogło być, bo skończyło się tylko na 1:0. Nadzieja Liverpoolu w swoim człowieku Rodgersie i jego Leicester oraz Brighton, które może już nie grać o nic o czym niżej. To ostatnie przeszkody Pepa. The Reds z kolei liczą na przysługę od starego znajomego - Rafy Beniteza na wyjeździe ze Srokami i zostanie im pyknąć u siebie Wilki grające o pietruszkę w ostatniej kolejce.
Pozornie ciekawa sytuacja na dole tabeli. Cardiff ma 4 punkty straty do Brighton i gorszy bilans bramek czyli ekipa z Walii musiałaby wygrać dwa mecze i liczyć na to, że Brighton zdobędzie tylko 1 punkt w ostatnich dwóch kolejkach. W teorii bardzo mało prawdopodobne ale smaczku dodaje fakt, że Brighton ostatnie dwa mecze gra z Arsenalem na Emirates 5 maja i z City u siebie 12 maja. Z kolei Cardiff gra 4 maja z Crystal Palace u siebie i 12 maja na Old Trafford z Manchesterem United.
Jeśli Cardiff 4 maja wygra z Crystal Palace, to gracze Brighton będą mieli niezłe ciśnienie przed meczem z Kanonierami. Zwłaszcza, że w ostatniej kolejce obie ekipy grają z Manchesterami i o ile City może potrzebować tych 3 punktów do tytułu, tak United może już mieć po sezonie i Solskjaer może dostać okazję by odkupić swoje grzechy z przygody z Cardiff. Oczywiście jeśli Walijczycy nie wygrają z Crystal Palace to lecą z ligi i Brighton się utrzymuje w lidze z pozycji kanapy.



