Świetny post, który powinien być pokazywany jako wizytówka forum.Frank van Gullit pisze: ↑01 maja 2019, 1:40Jeszcze jedno...Dla wielu Ajax to przykład romantycznego futbolu w zdegenerowanym przepełnionym pieniędzmi piłkarskim świecie a dla mnie to tylko awers monety. Bo rewers tej samej monety mówi że ten Ajax trochę pokazuje jakimi abstrakcyjnymi kategoriami w opisywaniu współczesnej piłki się posługujemy i tak naprawdę ten Ajax pokazuje jak kluby powinny szukać swojej tożsamości we współczesnym świecie. I jak ta piłka jest prostą grą.
No bo w takiej typowej narracji kibicowskiej mamy ''umieranie za klub'', ''jeżdżenie na dupach'', ''wygrywanie zaangażowaniem'' i inne takie. A w przypadku Ajaxu? O jakim umieraniu za klub można mówić skoro z grubsza każdy piłkarz Ajaxu mówi że marzy o wyjeździe do mocniejszej ligi? Jeden z kluczowych piłkarzy (De Jong) podpisał już kontrakt z drużyną która może być jego rywalem w finale Ligi Mistrzów a wobec drugiego (De Ligta) trener drużyny wprost mówi: "Nie ma szans na jego zatrzymanie, Mathijs odejdzie po sezonie". I też negocjuje kontrakt z zespołem z którym mogą zmierzyć się w finale Ligi Mistrzów. Jeden z dwóch największych talentów młodzieżówki Ajaxu Ryan Gravenberch (rocznik 2002 niesamowicie podobny gracz do Pogby, talent na miarę De Ligta) wprost powiedział że jego ulubionym klubem jest Barcelona i chce tam zagrać w przyszłości. I ma to jakiekolwiek znaczenie dla ich zaangażowania na boisku? Wiadomo że nie ma bo każdy (prawie) chce wygrywać. Albo to zaangażowanie. Van de Beek biega jak szalony w każdym meczu i po oglądnięciu 100 meczów jego udziałem jakoś nie widzę nawet powodów żeby go za to chwalić. To po prostu element jego umiejętności co powoduje że jest diffeerence makerem na poziomie ćwierćfinału i półfinału Ligi Mistrzów w wieku 22 lat.
Więc dlaczego wygrywa Ajax? Bo znaleźli świetnego trenera idealnie pasującego do ich STYLU GRY. Zbudowali skład z myślą o ich STYLU GRY. Wzięli świetnego bramkarza jeżeli chodzi o grę nogami. Wzięli na środek obrony Blinda który jest po prostu doskonały z piłką co dla Ajaxu jest kluczowe. Boczni obrońcy dobrze czujący się gdy są ustawieni wysoko. Grają w pomocy bez defensywnego pomocnika ale nie mają z tym problemu bo mają do tego piłkarzy. Grają bez środkowego napastnika żeby móc grać ten swój positionless football. Dlaczego grają z pełnym zaangażowaniem i biegają w pressingu jak szaleni? A kto by nie biegał skoro tak dobrze im się gra gdy posiadają piłkę? Do tego mają dobrą chemię, świetnie się znają, dobrze się ze sobą czują. Filozofia futbolu -> styl gry -> trener -> transfery odpowiadające filozofii, stylowi i trenerowi. Tak się współcześnie definiuje tożsamość klubu. Jakby to nie brzmiało City i Ajax działają wg. tego samego schematu ale na innym finansowym poziomie. Dlatego City ma ekipę na LM rok w rok a Ajax raz na kilkanaście lat
Czy kwestionuję znaczenia kwestii wolicjonalnych w zawodowym sporcie? Nie. Tak jak nie przeczę że są zawodnicy którzy są leniwymi gwiazdeczkami. Ale to wyjątki. Trzeba tu jakieś mityczne umieranie za klub albo inną bandę walczaków albo niesamowite doświadczenie? Dobry system gry idealnie skrojona jedenastka mocny trener i fajna chemia - to wystarcza. Wtedy zaczyna się gra na wysokim poziomie a gdy ktoś gra na wysokim poziomie to siłą rzeczy będzie biegał do upadłego żeby wygrać. Bo wbrew pozorom naprawdę niewielu ludzi i tym samym także piłkarzy nie chce wygrywac
Niby banały aa chyba w obecnej piłce dalej mamy przykłady myślenia przeceniającego te wszystkie kwestie charakterologiczne. Przychodzi taki Gattuso do Milanu i kibice liczą że weźmie piłkarzy za mordy. I co z tego? Nie na tym polega obecna piłka. Chcesz grać konkretną piłkę, bierzesz konkretnego trenera a on chce konkretnych zawodników. Ciekawe czy Milan zadaje sobie takie pytania teraz czy wezmą jako tako ogranego trenera byleby jakiegoś znaleźć i zrobią jako tako transfery z założeniem że może jakoś takoś to będzie i w koncu uda się awansować do LM. Typuje to drugie. Niby nie można porównywać Ajaxu do United albo Milanu a dla mnie można bo problemem tych klubów i innych klubów w kryzysie jest brak dalekosiężnej tożsamości ale czysto piłkarskiej a nie odniesień historycznych co jest istotne ale w innym wymiarze. Ajax ma do dyspozycji szkółkę i transfery do 20 milionów i zbudował zespół na finał LM. Milan ma mocną młodzieżówkę i wydał ile, 350 milionów na zawodników do klubu w dwa lata. Nic z tego nie wynikło. Dlaczego? Heh. Można pisać że Ajax jest wyjątkiem i następny raz na tym poziomie będą mieli zespół za 7 albo 10 lat a dla mnie udało im się teraz bo działają tak jak powinno się działać w obecnej piłce.
Umieraniem na boisku, zaangażowaniem i cechami wolicjonalnymi można było jeszcze całkiem niedawno sporo ugrać. Teraz to również element niezbędny ale niewystarczający by zrekompensować braki jakości. Wydaje się, że piłka wskoczyła na trochę inny poziom, poszła też w konkretnym kierunku pod kątem kwestii taktycznych, z rozwojem rynku i technologii, transformację przeszli również sami zawodnicy. W dobie kuriozalnych pieniędzy, agentów z ogromnymi prowizjami, wszechobecnych mediów społecznościowych i ogromnych kontraktów reklamowych części piłkarzy zaczyna być bliżej do bycia gwiazdami popkultury niż skupianiu się na samej piłce. Niby to co piszesz, to rzeczy oczywiste ale jak widać w obecnych czasach jednak również trudne do zrealizowania. Etyka pracy etyką pracy, a charakter charakterem ale mamy do czynienia z 20 latkami, którzy kosztują po kilkadziesiąt albo koło stu baniek i dostają tak horrendalne pieniądze, że nie sposób ich wydać. Skoro już odbijało takiemu Furmanowi w Legii, to co powiedzieć o gościach, którzy dostaje nieporównywalnie więcej i mają świat u stóp.
Tak jak napisałeś, grając w ekipie gdzie zawodnik szanuje trenera, dobrze czuje się w grupie, fajnie funkcjonuje w efektywnej taktyce i zaczyna to przynosić rezultaty tworzy się chemia, tam nie trzeba już dodatkowych bodźców, jest atmosfera sukcesu i walki, to nakręca się samo. Każdy z nas zresztą grał w piłkę na jakimś poziomie więc jest sobie w stanie to wyobrazić. W ekipie gdzie są zgrzyty, trener nie ma autorytetu albo pomysłu taktycznego, przy takich pieniądzach, zaczyna się pojawiać wyrobnictwo i najemnicy, którzy ciągną tylko kasę na konto i traktują futbol jak pracę na taśmie.
Pytanie co się dzieje kiedy okazuje się, że tygodniówka jest super ale koledzy z drużyny, a zwłaszcza trener już nie i zespół męczy się na boisku. Z jednej strony mamy takiego Robertsona, który sprawia wrażenie jakby mógł zaorać zębami całe boisko wzdłuż i wszerz jeśli Klopp go o to poprosi, z drugiej Martiala, który przed arcyważnym meczem z Chelsea rozgrzewał się tak:
Rozmawiamy o profesjonalizmie albo jego braku ale sam jestem ciekawy jak i czy funkcjonowałby taki Robertson u Mourinho albo Martial u Kloppa. Można psioczyć i gadać o etyce ale pytanie co sobie myśli taki piłkarz, który dostaje 100tys na tydzień za siedzenie na trybunach w renomowanym klubie, ma kontrakt jeszcze przez 4 lata i brak jakichkolwiek perspektyw choćby zbliżonych pieniędzy. Raczej nie marzy żeby iść do Rayo Vallecano by grać w pierwszym składzie za 1/4 tej tygodniówki. Jakkolwiek by to nie brzmiało, dla piłkarzy już często piłka nożna nie jest najważniejsza. To oczywiste, że każdy chce wygrywać i szuka dla siebie miejsca gdzie można osiągać sukcesy oraz walczyć o trofea ale nie każdemu jest to dane.
Pełna zgoda. Wbrew pozorom ten łańcuszek jest jednak niezwykle trudny do zrealizowania stąd należy obecnie docenić takie City czy Liverpool. Podobnie można było postrzegać w ostatnich latach Real Zidane'a. Barcelona jest w ogóle w innej lidze, bo oni prowadzą konsekwentną, długofalową politykę. Można pisać o setkach wydanych baniek ale jak widać po przykładach MU, Milanu czy Interu, nawet mimo sporych nakładów, budowa klasowej ekipy to zadanie skomplikowane. Wystarczy, że jakiekolwiek ogniwo w wymienionym przez Ciebie procesie "nie zagra" i mamy do czynienia z efektem, który rozczarowuje. Ludzie skarżą się na brak zaangażowania, kiepskie wyniki albo brak chemii ale podstawową bolączką tych drużyn jest to, że są po prostu nijakie czy to z winy braku długofalowej strategii, czy trenerskiego inwalidę albo krnąbrnych graczy. Real może wyciągnąć sobie Sterlinga czy Bernardo z City ale wiadomo jak Obywatele będą grali w przyszłym roku, mogą być różnice w detalach ale idea pozostaje ta sama. W MU był Van Gaal, potem Mou, teraz jest Ole i ciężko tu dostrzec jakąś konsekwencję czy ciągłość pod względem stylu gry. Konia z rzędem temu kto przewidzi na podstawie tego sezonu co chce grać Milan za rok.Filozofia futbolu -> styl gry -> trener -> transfery odpowiadające filozofii, stylowi i trenerowi. Tak się współcześnie definiuje tożsamość klubu.
City, za sprawą radykalnych ruchów transferowych, dobrego trenera i jego swobody działań, udało się na Etihad położyć fundamenty pod klasowy zespół. Jeśli następca zostanie mądrze dobrany i będzie skutecznie kontynuował robotę poprzednika, to szejkowie dostali hegemona na lata. Podobnie jest z Kloppem w Liverpoolu. Jeden może nie wygrać LM, drugi może nie wygrać nic podczas swoich przygód ale wykonali najcięższą robotę, zbudowali mocne kadry, postawili fundamenty pod klasowe ekipy i nadali swoim ekipom wspomnianą "tożsamość" pod względem filozofii gry. Guardiola zresztą podobne dziedzictwo pozostawił po sobie na CN, które obecnie przechodzi jedynie większe bądź mniejsze modyfikacje i tu należy pochwalić Dumę Katalonii, za to, że mądrze operuje tym co zostawił po sobie Pep. Czy Mane, Van Dijk, Robertson, Sterling, Salah, Bernardo albo Robertson byli poza zasięgiem innych topowych drużyn? Oczywiście, że nie. W momencie transferu Real czy Barca nawet nie zerkali w stronę tych piłkarzy. Różnica jest taka, że aktualnie każdy jest jednym z najlepszych graczy na swojej pozycji w lidze. Przy odpowiedniej taktyce, trenerze i partnerach Ci gracze ewoluowali w topowych, ciężko powiedzieć jakby sobie radzili w innym otoczeniu ale chodzi o to jak grają w tych konkretnych klubach gdzie ich sprowadzono, a grają świetnie. Dla porównania w takim United gdzie nakłady były przecież również okazałe, na 2-3 palcach można wymieniać graczy, którzy powinni bezwzględnie zostać w klubie. Ot, taka drobna różnica.
W jakimś sensie klamrą to co napisałem wyżej i cytowany fragment, spaja w tym momencie postać Mourinho i Manchester United. Jeszcze jakiś czas temu Portugalczyk, znany ze swoich defensywnych inklinacji, miał (słusznie!) łatkę Midasa i jak wymienieni przeze mnie trenerzy kładł fundamenty pod kolejne ekipy, które, choć odchorowywały jego odejście, wciąż bazowały na tym co zostawiał po sobie pod względem mechaniki gry. Jego drużyny być może nie grały tak pięknie jak ekipy Pepa ale czuć było stempel Jose, a co najważniejsze szły za tym wyniki. Potwierdzał to w kilku zespołach z rzędu, w jego drużynach czuć było chemię i kwestią czasu były sukcesy. Obecnie widać, że jak jedno ogniwo tego łańcucha nie zagra, to projekt "nie zaskoczy".
Czy filozofia Mou i jego styl gry się zmieniły? No nie. Murował w Porto, Chelsea i Interze, próbował i murować w MU. Kładł i będzie kładł nacisk przede wszystkim na defensywę, trudno podejrzewać, że w tym aspekcie się coś zmieni. Dostał też w United w kilka okienek większość nazwisk, które wskazał. Mimo wszystko to nie zagrało. Raz, że w piłce na najwyższym poziomie już nie wystarczy postawić szczelnej defensywy i jeździć na dupach, nie mając nie tylko wykonawców ale efektywnego i bardziej zróżnicowanego planu ataku. Tego Mourinho nie potrafi więc wciąż wałkuje granie lagi na wysuniętego napastnika lub liczy na indywidualne popisy. Mając wybitne jednostki, to może wystarczyć do ogrywania słabszych klubów ale przy silniejszym przeciwniku jest się bezradnym i zostaje liczyć na łut szczęścia. Stąd też zjazd Portugalczyka. Tak jak wcześniej Jose nie miał problemów ze zdobywaniem "wyznawców" w szatni, tak z kolejnymi latami jest mu o to zdecydowanie coraz trudniej, dlatego trzeba szanować trenerów, którzy niezależnie od preferowanego stylu, wciąż to potrafią. I dodatkowo potrafią sobie wybrać odpowiednich wykonawców, a to też nie jest takie oczywiste. Idę o zakład, że taki Mourinho, bogatszy od doświadczenia, zamieniłby Pogbę i Sancheza za jednego Robertsona i jeszcze dopłacił.
Ajax w tym wszystkim jest mimo wszystko w trochę innej grupie. Obecny sezon dla ekipy z Amsterdamu to piękna historia i nagroda za konsekwencję swoich działań ale oni funkcjonują jednak w nieco odmiennej rzeczywistości, gdzie inne też są oczekiwania. Tam także poniekąd z racji ograniczonych funduszy (ciekawe co by było gdyby taki Ajax został kupiony przez szejków i dostał 300 baniek na transfery), filozofia jest spójna, choć i tak ten Hag ją nagiął (chyba nikt w Amsterdamie nie wydał więcej kasy, w dodatku kupował "weteranów" jak Blind, Tagliafico, Tadic a nie talenty) ale obecny sezon to jedynie krótkotrwały efekt flary. Za rok Ajax zostanie rozsprzedany, tak jak to miało miejsce swego czasu z BVB, Porto czy Monaco. Tam też te ekipy były budowane konsekwentnie czego efektem były świetne wyniki w Europie ale po tym jak trafiła się wybitnie uzdolniona grupa, musiały rozpoczynać proces od nowa, większość gwiazd odchodzi i koło kręci się od nowa. Tożsamość, długofalowa strategia i filozofia gry się nie zmienia ale wszyscy jednak zmierzają do ciągłości sukcesów, a o takie jest trudno w okolicznościach. Chyba, że ostatecznym sukcesem jest zarobienie setek milionów za wypromowanie swoich gwiazd, bo tak też można to interpretować.



