Tak jak napisał Bienias, awansował zespół lepszy w dwumeczu. Ekipie Kloppa brakowało szczęścia w pierwszym spotkaniu, dziś ich amuletem był Alba. Szacunek dla Niemca, że natchnął swój zespół w tej beznadziejnej sytuacji. MOTM dla Fabinho. Finał zapowiada się pysznie, nieważne kto z drugiej pary do niego awansuje.
Barcelona miała piłki na skończenie dwumeczu w pierwszej połowie, Alba i Coutinho powinni to trafić (okazja Messiego po ewidentnym spalonym Alby - VAR by to złapał). W drugiej Suarez też się nie popisał ale Liverpool włożył całe serducho żeby zagrać dalej. Alba im pomagał jak mógł, dwa pierwsze gole to jego prezenty ale Niemiec udowodnił, że nie ma rzeczy niemożliwych dla Milnerów i spółki. Przychodzi mi to z bólem ale The Reds zasłużyli na ten awans, a Klopp to genialny trener. Mogą znowu nic nie wygrać ale gość zaraża swoją pasją, poprawia piłkarzy i tworzy zespoły charakterystyczne, z jajami. Drugi finał LM z rzędu, kosmiczny wynik w lidze z 1 porażką w całym sezonie, a przede wszystkim ta cholernie pozytywna chemia na boisku. Zazdroszczę bardzo.
Ciekawe co h1893230 nam napisze po tym meczu, też czekam z niecierpliwością na wytłumaczenie jak zespół tak wyraźnie lepszy w jego opinii dostał dziś 0:4. Z drugiej strony wpierdol to wpierdol i chyba nie ma co rozstrząsać jak to było tydzień temu tłumaczone. Jak to szło? 0:3 to wpierdol, a 0:4 albo 0:5 to ciężki wpierdol. I tyle.
Bardzo dobry dwumecz. Godny półfinału. Cholernie intensywny i emocjonujący. Liverpool nie zasłużył na 0:3 na CN, a Barca dziś na 0:4. Ostatecznie dalej przeszedł IMO zespół lepszy w tym pojedynku. Ernestowi można i trzeba wiele zarzucić ale Barca odpada, a Messiego znów nie ma na boisku. Kompletnie inny występ od tego sprzed tygodnia. Może jednak ZP dla Virgila?



