Żałuje, że nie dane mi było obejrzeć tego meczu ale szczerze nie wierzyłem, że Liverpool to odrobi i to jeszcze bez Salaha i Firmino to jest ogromny szok zwłaszcza, że rywalem nie było FC Porto czy inny zespół ze średniej półki, to była wielka Barcelona z Messim na czele bez większych osłabieni nie licząc Dembele. Przypomina to pamiętny finał z AC Milan za czasów gdy Dudek grał w Liverpoolu i Ci przegrywając 0-3 po pierwszej połowie odrobili straty i wygrali w karnych. Tu się buduje podobna historia. Jurgen Klopp z kolei potwierdza, że jest obecnie najlepszym szkoleniowcem na Świecie. To co robił z Borussią i to co obecnie robi z Liverpoolem - czapki z głów. Jeszcze to wpuszczenie Wijnalduma który wypowiedział się, że czuł taką sportową złość na Kloppa, że nie dał mu szansy od 1 min mimo tylu absencji i w efekcie po wejściu na boisko strzelił dwa gole. Ciekawe też był postawienie na Origiego, byłem przekonany, że to Sturridge zagra od 1 min a tu kolejna decyzja jaka przyniosła Liverpoolowi niesamowite korzyści. Barcelona w ostatnich latach wychodzi na wielkich frajerów - bez obrazy ale wygrywając pewnie 1 mecz grają jak juniorzy w rewanżu...Tu pojawia się pytanie co się dzieje z głowami Katalończyków w tym momencie? czy chodzi o to, że poczuli się zbyt pewnie i odpuścili albo zlekceważyli rywala? Umówmy się, że wygrywając 3-0 i posiadając taki skład to nie czynniki piłkarskie decydują o porażce 0-4 ale czynniki czysto mentalne. Bracelonie zabrakło charakteru.
Osobiście cieszę się z kolejnej niespodzianki w LM. Sam jednak trzymam już kciuki za tą największą rewelację LM czyli Ajax i niech już te chłopaki chwycą za puchar. Dzisiaj w meczu z Tottenhamem będę im kibicował.



