LM: FC Barcelona - Liverpool FC (1/2 01.05.19)

Awatar użytkownika
moody
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 8432
Rejestracja: 03 wrz 2011, 12:06
Reputacja: 2204

LM: FC Barcelona - Liverpool FC (1/2 01.05.19)

Post autor: moody » 08 maja 2019, 19:26

Morrow pisze:
08 maja 2019, 16:33
czwarty rok z rzędu w kluczowym momencie LM znika w meczu, w którym musi dać od siebie coś ekstra (Atletico, Juventus, Roma, Liverpool).
tylko widzisz. to tak z perspektywy czasu wyglada jak kluczowy moment w lm. bo gdyby nie on, to te kluczowe momenty bylyby w wielu innych meczach. bylyby w tym sezonie z lyonem, bylby z united w pierwszym czy drugim meczu gdzie robil gole z niczego, bylyby w pierwszym meczu z lfc. bylyby rok temu w pierwszym czy druhim meczu z chelsea, gdzie robil wszystko sam. krotko mowiac bylo mnostwo momentow gownianej gry barcy i on wtedy stawal na wysokosci zadania. ale no nie ma [ch**], zeby mecz w mecz jeden gosc o wszystkim przesadzal. jeden gosc podczas gdy suarez ma 2 gole w ostatnich 20 meczach w ostatnich 2 edycjach...wczoraj tez byl decydujacy ale to nie jest cristiano ktory zawsze jest 'na koncu lancucha pokarmowego' i czeka na dolozenie glowy, tylko on jest tez podajacym. czasem robote musi zrobic ktos inny


Morrow pisze:
08 maja 2019, 15:14
Można pisać o anonimowych występach Coutinho i Rakiticia ale chyba oddzielny akapit należy się Messiemu. Tak naprawdę ciężko wytłumaczyć co się stało z Argentyńczykiem przez te kilka dni. Na CN wszędzie go było pełno, gole golami ale to był faktycznie lider na boisku z krwi i kości. To był naprawdę imponujący występ. Wczoraj Messi praktycznie nie istniał, dwa czy trzy raz się rozpędził z piłką, oddał jeden strzał, który pewnie na CN by mu wpadł, a poza tym był gdzieś z boku. I to nie było tak, że Liverpool go przycisnął, został sfaulowany raptem raz, nie miał żadnego plastra a podawał tylko 35 razy, zaliczył aż 17 strat, tylko Alba miał więcej. Zupełnie niezrozumiały występ dla mnie. A właśnie wczoraj był ten moment kiedy Barcelona potrzebowała go w tym sezonie najbardziej. Tak samo jak rok temu w Rzymie.
Morrow pisze:
08 maja 2019, 17:53
Jakby Argentyńczyk strzelił bramkę, wykreował partnerom jakieś okazje, które Ci zepsuli albo choć zasuwał tak jak w pierwszym meczu, to nawet po 0:4 ciężko byłoby cokolwiek krytycznego o nim napisać, bo po boisku biega jednak 11 ludzi w tych samych koszulkach i w pojedynkę samemu nic nie zrobisz. Tu jednak nic takiego nie miało miejsca, Messi był zagubiony, wręcz anonimowy, piłka mu nie siedziała, dwa razy próbował zerwać, kilka razy przestrzelił i tyle.
tak jak zazwyczaj sie z toba zgadzam w ocenie zdarzen boiskowych, tak wczoraj to cos chyba niezbyt uwaznie mecz ogladales. rok temu z roma rzeczywiscie znikl, ale wczoraj byl zdecydowanie najlepszy z druzyny i jednym z lepszych na boisku w ogole, w zasadzie kazda oceniajace medium ocenilo to podobnie (np. w lequipie messi 6/10, podczas gdy nikt z pozostalych w fcb nie dostal wiecej niz 3/10). messi nie istnial, nic nie wykreowal, oddal tylko jeden strzal? przeciez on tworzyl KAZDA grozniejsza akcje barcelony - sam oddal kilka (chyba piec) groznych strzalow z nie najlepszych pozycji, jemu nie stworzono nic, ale sam tradycyjnie wykreowal trzy najlepsze sytuacje, praktycznie na sam na sam: alby, coutinho, suareza. masz ponizej te akcje



od 1/8 finalu, od pierwszego meczu z lyonem sam nie zmarnowal chyba ZADNEJ klasycznej sety (jezeli cos mi umknelo, to mozna to sa sytuacje do policzenia na palcach jednej reki), w miedzyczasie sam w kazdej rundzie robil gole "z niczego" - po rajdzie z lyonem, po dwoch bramkach z dystansu z united, po wolniaku z prawie trzydziestu metrow z liverpoolem. zanotowal dwie asysty. do tego wykreowal co najmniej kilkanascie kolejnych sytuacji, ktore powinny skonczyc powinny sie golami, wbrew temu co piszesz nie inaczej bylo wczoraj. to byla wybitna faza pucharowa w jego wykonaniu, nawet w takim meczu jak wczoraj, gdzie nie kleilo sie ekipie nic stworzyl trzy sety, przypuszczam ze najwiecej z wszystkcih zawodnikow na boisku, lacznie z anglikami. no ale tak jak pisalem, ten chlop musialby zaczac podawac sam do siebie, zeby ten puchar wrocil na camp nou, bo to co odpierdalaja partnerzy przechodzi ludzkie pojecie

Wróć do „Puchary Europejskie”