tylko widzisz. to tak z perspektywy czasu wyglada jak kluczowy moment w lm. bo gdyby nie on, to te kluczowe momenty bylyby w wielu innych meczach. bylyby w tym sezonie z lyonem, bylby z united w pierwszym czy drugim meczu gdzie robil gole z niczego, bylyby w pierwszym meczu z lfc. bylyby rok temu w pierwszym czy druhim meczu z chelsea, gdzie robil wszystko sam. krotko mowiac bylo mnostwo momentow gownianej gry barcy i on wtedy stawal na wysokosci zadania. ale no nie ma [ch**], zeby mecz w mecz jeden gosc o wszystkim przesadzal. jeden gosc podczas gdy suarez ma 2 gole w ostatnich 20 meczach w ostatnich 2 edycjach...wczoraj tez byl decydujacy ale to nie jest cristiano ktory zawsze jest 'na koncu lancucha pokarmowego' i czeka na dolozenie glowy, tylko on jest tez podajacym. czasem robote musi zrobic ktos inny
Morrow pisze: ↑08 maja 2019, 15:14Można pisać o anonimowych występach Coutinho i Rakiticia ale chyba oddzielny akapit należy się Messiemu. Tak naprawdę ciężko wytłumaczyć co się stało z Argentyńczykiem przez te kilka dni. Na CN wszędzie go było pełno, gole golami ale to był faktycznie lider na boisku z krwi i kości. To był naprawdę imponujący występ. Wczoraj Messi praktycznie nie istniał, dwa czy trzy raz się rozpędził z piłką, oddał jeden strzał, który pewnie na CN by mu wpadł, a poza tym był gdzieś z boku. I to nie było tak, że Liverpool go przycisnął, został sfaulowany raptem raz, nie miał żadnego plastra a podawał tylko 35 razy, zaliczył aż 17 strat, tylko Alba miał więcej. Zupełnie niezrozumiały występ dla mnie. A właśnie wczoraj był ten moment kiedy Barcelona potrzebowała go w tym sezonie najbardziej. Tak samo jak rok temu w Rzymie.
tak jak zazwyczaj sie z toba zgadzam w ocenie zdarzen boiskowych, tak wczoraj to cos chyba niezbyt uwaznie mecz ogladales. rok temu z roma rzeczywiscie znikl, ale wczoraj byl zdecydowanie najlepszy z druzyny i jednym z lepszych na boisku w ogole, w zasadzie kazda oceniajace medium ocenilo to podobnie (np. w lequipie messi 6/10, podczas gdy nikt z pozostalych w fcb nie dostal wiecej niz 3/10). messi nie istnial, nic nie wykreowal, oddal tylko jeden strzal? przeciez on tworzyl KAZDA grozniejsza akcje barcelony - sam oddal kilka (chyba piec) groznych strzalow z nie najlepszych pozycji, jemu nie stworzono nic, ale sam tradycyjnie wykreowal trzy najlepsze sytuacje, praktycznie na sam na sam: alby, coutinho, suareza. masz ponizej te akcjeMorrow pisze: ↑08 maja 2019, 17:53Jakby Argentyńczyk strzelił bramkę, wykreował partnerom jakieś okazje, które Ci zepsuli albo choć zasuwał tak jak w pierwszym meczu, to nawet po 0:4 ciężko byłoby cokolwiek krytycznego o nim napisać, bo po boisku biega jednak 11 ludzi w tych samych koszulkach i w pojedynkę samemu nic nie zrobisz. Tu jednak nic takiego nie miało miejsca, Messi był zagubiony, wręcz anonimowy, piłka mu nie siedziała, dwa razy próbował zerwać, kilka razy przestrzelił i tyle.
od 1/8 finalu, od pierwszego meczu z lyonem sam nie zmarnowal chyba ZADNEJ klasycznej sety (jezeli cos mi umknelo, to mozna to sa sytuacje do policzenia na palcach jednej reki), w miedzyczasie sam w kazdej rundzie robil gole "z niczego" - po rajdzie z lyonem, po dwoch bramkach z dystansu z united, po wolniaku z prawie trzydziestu metrow z liverpoolem. zanotowal dwie asysty. do tego wykreowal co najmniej kilkanascie kolejnych sytuacji, ktore powinny skonczyc powinny sie golami, wbrew temu co piszesz nie inaczej bylo wczoraj. to byla wybitna faza pucharowa w jego wykonaniu, nawet w takim meczu jak wczoraj, gdzie nie kleilo sie ekipie nic stworzyl trzy sety, przypuszczam ze najwiecej z wszystkcih zawodnikow na boisku, lacznie z anglikami. no ale tak jak pisalem, ten chlop musialby zaczac podawac sam do siebie, zeby ten puchar wrocil na camp nou, bo to co odpierdalaja partnerzy przechodzi ludzkie pojecie



