3 miesiące temu rozjebałem pachwinę. I to tak, ze leżąc nie byłem w stanie się przewrócić z jednego boku na drugi, musiałem to robić tylko przy pomocy rąk (bez skręcania tułowia). Dla osoby, która średnio sport uprawia 5-6 razy w tygodniu to jest dopiero cios. Zdecydowałem, że nawet szkoda tutaj pisać.
Ogólnie postaram się być teraz na bieżąco z forum - na Wiśle trochę się ogarnęło, co mogłem pomóc to starałem się pomóc. Kampania wyborcza skończona, a była to pierwsza kampania w którą jakoś w miarę się zaangażowałem (mimo, ze nie jestem członkeim żadnej partii, ani nawet nie znam osobiście ani jednego kandydata). Sprawy osobiste też dogadane, z dziewczyną ok, licencjat zrobiony, w pracy ostatnie 1,5 miesiące bardzo słabe, ale że wcześniej miałem bardzo duży zapas to mimo słabszego okresu plany maksymalne porobione, lekki awans też wpadł. Także sytuacja się trochę uspokoiła, psychicznie ostatnio bardzo odpocząłem i teraz pasuje nadrobić te "mniej ważne" sprawy.



