Grupa F
RPA - Portugalia 1:1 (Monyane 53'-karny - Rafael Leao 19')
Jedyny mecz turnieju jaki obejrzałem dotychczas na żywo na stadionie, ale co za emocje! Portugalczycy, mimo oblężenia południowoafrykańskiej bramki w 2. połowie, nie zdołali zdobyć zwycięskiego gola i wobec wygranej Korei w meczu z Argentyną jadą do domu. Od początku meczy inicjatywa byłą po stronie piłkarzy z Półwyspu Iberyjskiego, ale po dobrym przerzucie Mkhumy RPA szybko odgryzła się groźnym strzałem. Z czasem akcje Portugalii były coraz groźniejsze i w 19 min. padł gol - po dograniu z prawego skrzydła Rafael Leao przyjęciem ograł obrońcę i uderzył obok wychodzącego z bramki Kubheki. Kolejną sytuację dla Portugalii również wypracował Rafael Leao, który w polu karnym ograł obrońcę i dograł do Joty, jednak strzał tego ostatniego obronił Kubheka. Południowoafrykański bramkarz był górą także w sytuacji sam na sam z Rafaelem Leao. W końcówce 1. połowy zespół z Afryki nieco przycisnął i kontynuował swój lepszy okres gry na początku 2. połowy. Szybko dało to efekt bramkowy - po dośrodkowaniu z rzutu rożnego jeden z Portugalczyków dotknął piłkę ręką, a arbiter po konsultacji z VAR podyktował jedenastkę. Na gola zamienił ją niezbyt mocnym strzałem Thabiso Monyane. Portugalczycy odpowiedzieli kolejnymi atakami - strzał Trincao po dograniu z lewego skrzydła obronił świetnie dysponowany Kubheka, a później po centrze z rzutu rożnego RPA uratowała poprzeczka. Piłkarze z Półwyspu Iberyjskiego po interwencji VAR również uzyskali rzut karny, ale bramkarz RPA wyczuł intencje Joty i obronił uderzenie z wapna. Portugalczycy kontynuowali ataki, podczas gdy zespół z Afryki od czasu do czasu groźnie kontratakował - po jednym z tych ataków swojego drugiego gola zdobyć mógł Monyane. W doliczonym czasie gry w polu karnym RPA dochodziło do dantejskich scen, ale Kubheka nie dał się pokonać i sensacja stała się faktem - Portugalia nie wychodzi z grupy, w tabeli trzecich drużyn poszczególnych grup zajmując miejsce za Panamą.



