Szeroko o wojsku.

Awatar użytkownika
czarny samael
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 8305
Rejestracja: 30 mar 2008, 16:33
Reputacja: 861
Kibicuję: Manchester United FC
Lokalizacja: Toruń

Szeroko o wojsku.

Post autor: czarny samael » 19 cze 2019, 21:26

ozob pisze:
19 cze 2019, 20:14
Ogolnej liczbie samolotow EU ma przewage 2:1 (6000 do 3000), ale juz bezposrednio w mysliwcach juz nie. W dodatku Su-35 to lepsza maszyna niz Eurofighter.

ozob pisze:
19 cze 2019, 20:14
Ogromna przewaga Rosji sa za rowniez deeskalacyjne ladunki nuklearne, na ktora Europa tak jak USA nie ma odpowiedzi.
Branie pod uwagę broni nuklearnej jest kompletnie bez sensu, skoro obie strony ją posiadają. I to nie ma znaczenia, że Rosja by miała mniejsze, więc UE "nie wolno odpowiedzieć większymi". Wystarczy, że w ramach odpowiedzi Francja pośle bombkę na Krym. Albo inne tereny z dużą ilością wojska, żeby stwierdzić że to też uderzenie o ograniczonym wpływie na ludność cywilną.


Zbyt wielu rzeczy nie bierzesz pod uwagę w takim konflikcie:

EU - 510 mln ludzi. Rosja - 140. A jeszcze jest Ukraina.

PKB - Rosja to poziom Hiszpanii, w pełni uzależniony od kasy z Unii.

Rosji pomoże Białoruś, EU Norwegia. W takiej sytuacji rozpoczęłaby się też wojna na Bałkanach, więc tych nie-UE nie ma sensu brać pod uwagę.
Jednak potencjalna wojna najpierw musiałaby wydarzyć się w Ukrainie, bo inaczej Ukraina i tak dołączy w pełni, atakując Donbas i Krym. Do tego zapewne zaraz włączyłaby się Gruzja od południa, bo nadarzyłaby się okazja odbić Osetię i Abchazję. Do takiej wojny Rosja musiałaby wycofać swoje siły z Syrii, bo inaczej pod namowami Francuzów, Kurdowie w zamian za niepodległość.
Umówmy się: w takiej sytuacji UE przekupi każdego kogo może żeby do niej dołączył. To UE ma szansę wzbudzić powstanie w Czeczenii, nie Rosja w Europie. To UE może dać nagle wielkie kontrakty, czy handel bezcłowy Turcji żeby tylko ci uhonorowali sojusz NATOwski. Z Turcją po stronie Unii, Rosja nie miałaby już żadnych szans.

Nad to wszystko, to Rosja by atakowała. To Rosja musiałaby zabezpieczyć całą granicę z Finlandią, całą z Ukrainą, całą z Polską i Bałtami, całą z Gruzją.
Rosja nie ma szans na morzach. Wyżej jasno pokazuje się, że także w starciu ilościowym, jak i jakościowym przegrywa w powietrzu. Do tego dochodzi cały problem okupowania terenów, bo przecież musieliby opanować wrogich Ukraińców z postępem zdobyczy terenów tam, czy nieprzychylnych zjednoczeniu Białorusinów, którzy by słyszeli od UE "Zbuntujcie się okupantom, a wejdziecie do Unii od razu po wojnie!!"

Jeśli nawet Rosja wystawiłaby milionową armię, to jaką część poświęci na granicę z Finlandią i Norwegią, gdzie to 1,5k km? 150k? Mniej? Więcej? Ile na Ukrainę? Ile na pilnowanie Czeczenii i Gruzji? Ile wreszcie na atak na samą UE? Przecież to jakieś monstrualne wyzwanie.

A teraz wyobraźmy sobie sposób transportu tego wszystkiego na podbite tereny. Artylerii, S-400, całego sprzętu przeciwlotniczego... I to przy naporze marynarek na trzech morzach i zapewne ataku na bazy w Syrii.

USA mogą stąd spokojnie odejść, bo Rosja nie ma zasobów ludzkich, finansowych, ani przewagi militarnej w realnie żadnym względzie by zaatakować UE, a już ma otwarte 3 konflikty i jest wypychana z byłej Jugosławii. Czarnogóra, Macedonia, czy Mołdawia niby niewiele znaczą, ale a to jedni mają ważny port, a to drudzy spór graniczny z Rosją, a to trzeci łączą najkrótszą drogą Albanię z Bułgarią... Zresztą te kilkadziesiąt tysięcy ta trójka i Albanii też byłyby w stanie wystawić.



Serio nie ma co nad tym dyskutować w ogóle. Kwestia USA jest już ciekawsza.

USA mogą nie mieć możliwości prowadzić kilku wojen na raz, bo przeciwnicy się zmienili, jednak wciąż posiadają najpotężniejszą marynarkę i najmocniejszych sojuszników.

Wróć do „Kultura, polityka, wydarzenia”