Ten jeden z kolesi to Zizinho, jeden z najlepszych brazylijskich piłkarzy w historii, ale aż sprawdziłem tą listę i na topie to jedyne znane nazwisko, potem dopiero z 13 bramkami Batigol i reszta.
Dużo (słusznie) mówi się o kryzysie Argentyny, która nie wygrała nic od 25 lat, a Brazylia też miała jakąś długą przerwę (nie licząc Pucharu Konfederacji) od ostatniego trofeum - 12 lat. Wprawdzie po skandalu w meczu z Argentyną uznałem, że nie ma większego sensu dalsze śledzenie tych zmagań, ale warto odnotować pierwszy sukces od lat Brazylijczyków. Niezłe czasy dla Brazylijczyków, bo w końcu mają dobrego trenera i ten bilans meczów Tite jest kosmiczny.



