Takie konkretne kobiety to ja lubię. Godzinę temu były 2 bilety na mecz Polski w Warszawie (i nie było powiedziane, że idziemy razem!).
Teraz jest:
Jak sie uda znaleźć bilety w rozsądnej cenie to przegrany stawia bilety + weekend... w Lublanie we wrześniu jak Polska gra.
Jak nie, to musi sobie ogarnąć trochę rzeczy na październik na Rygę (wtedy to samo - bilety + weekend), ale to będzie trudne do realizacji w jej przypadku.
Jak obie opcje odpadną to weekend w październiku gdzieś zagranicą.
Albo grubo albo wcale!



