Las Palmas - SD Huesca 0:1 (Gallar 76')
Drużyna z Gran Canarii przystępuje do sezonu w mało zadowalającym składzie - udało się co prawda częściowo przewietrzyć szatnię (odeszli m.in. Penalba, Momo, Rafa Mir, Eibar wykupił Pedro Bigasa, z drugiej strony został balast w postaci Pekharta czy Srnicia), ale brakuje wzmocnień. Większość nowych graczy to piłkarze przesunięci z rezerw, juniorzy z akademii i powracający z wypożyczeń, poza nimi godne uwagi jest jedynie wypożyczenie iworyjskiego napastnika Jeana-Armela Drole z Antalyasporu. W efekcie Pepe Mel musiał łatać dziury w składzie na pierwszy mecz, na boisku pojawił się m.in. 16-letni Pedri. Zagrał on zresztą całkiem niezły mecz, ale nie uchronił Las Palmas od porażki z Hueską, która po spadku utraciła kluczowych graczy. Mecz był typową dla Segunda Division kopaniną, przy której bez emocjonalnego zaangażowania można było usnąć. Dopiero w 14 min. miała miejsce pierwsza sytuacja, którą od biedy można określić mianem bramkowej (Mikel Rico po błędzie obrony Las Palmas uderzył z dystansu po ziemi, nie sprawiając najmniejszych problemów Martinezowi). W 16 min. groźniej uderzył już Escriche, ale i tym razem Martinez poradził sobie. Huesca miała po kontrze sytuację sam na sam (liniowy chyba nie zauważył metrowego spalonego!), ale bramkarz Las Palmas znów był górą. Gospodarze odpowiedzieli niecelnymi strzałami z dystansu, m.in. w wykonaniu Ruiza de Galarrety. W końcówce 1. połowy Las Palmas przycisnęło, z dobrej strony pokazał się wspomniany Pedri. Po przerwie tempo gry było nieco szybsze, ale nadal dominowała kopanina i brak płynności w grze. W 61 min. chyba najlepszą sytuację dla Las Palmas miał po składnie rozegranej przed polem karnym akcji Pedri, ale uderzył obok bramki. W 77 min. Huesca wyprowadziła świetną kontrę, którą wykończył profesorskim finiszem Alex Gallar, jak się okazało na wagę zwycięstwa dla Aragończyków. W końcówce zespół z Wysp Kanaryjskich przejął inicjatywę, ale ataki był rozgrywane równie chaotycznie i niedokładnie co przez większość meczu, nie zagrażając poważniej bramce Alvaro Fernandeza.
Za tydzień Las Palmas czeka trudny wyjazd do Malagi. Drole jeszcze nie pojawił się dziś nawet na ławce rezerwowych, a przydałoby się wzmocnienie ofensywy - może zobaczymy go za tydzień. Liczę też na jakieś wzmocnienia pod koniec okna, bo obecny skład nie osiągnie więcej niż ten z ubiegłego sezonu.



