Mam wrażenie, że dzisiaj obie ekipy nastawiły się głównie na to, aby nie przegrać. Real stworzył sobie tak naprawdę tylko dwie bramkowe sytuacje, ta po której po strzale Benzemy interweniował Oblak i sytuacja gdzie Hazard wystawił piłkę Garethowi a ten strzelił panu Bogu w okno.
Atletico poza wstrzeliwaniem piłki na aferę pod bramką Courtois, to nic więcej nie było w stanie zrobić.
Real był lepszy w tym meczu, ale te ciągłe dośrodkowania nie wiele dają.. Przynajmniej próbowali coś czasami uderzyć z dystansu, ale moim zdaniem kompletnie brakuje elementu zaskoczenia w ataku i jakiegoś przyśpieszenia w kreowaniu akcji. Real rywalom daje za dużo czasu na ustawianie się.
Ze strony Atletico groźny był głównie Trippier. Widać, że Atletico chciało wykorzystać problemy Realu na lewej obronie, gdzie kontuzje ma Marcelo i Mendy i z konieczności grał tam Nacho. Trippier non stop uciekał i próbował wbijać piłkę w pole karne.
Dzisiaj był też pojedynek dwóch wielkich transferów tego okienka transferowego właściwie nie tylko w Hiszpanii, ale też w Europie. Felix jednak wypadł gorzej od Hazarda mimo, że Belg też zagrał słabe spotkanie, dużo strat, brak zamysłu w rozegraniu a nawet problemy z przyjęciem piłki. Jedyny moment gdy błysnął, to wystawienie piłki Garethowi i to kto wie, czy było zamierzone. Tak czy siak, obie gwiazdy okienka transferowego nie błysnęły.
Wynik w sumie sprawiedliwy, ale uważam, że przy nieco innym nastawieniu Realu w ofensywie, to by to spotkanie wygrali. Dziś Atletico było po prostu słabe.



