Wczoraj widać było w reprezentacji w końcu zaangażowanie, biegali, walczyli o stracone piłki, zaliczali znacznie mniej strat i głupich wybić. Najbardziej zagubiony na boisku wydawał się jedynie Zieliński który poza strzałem w poprzeczkę niczym sie nie wyróżnił, wyraźnie jeszcze szuka tego swojego miejsca na boisku. Krychowiak natomiast przechodzi jakiś powrót do formy za czasów Sevilli, był wszędzie, dołączał się do ataku, wspomagał obrońców, przeciwnał podania w środku pola i rozgrywał a przy tym nie było widać u niego żadnego zmęczenia. Lewandowski podobnie, mimo, że osamotniony w ataku miał często podwajane i potrajane krycie a każde jego udane oszukanie rywali kończyło się faulem, miał kilka swoich sytuacji i jedną powinien wykończyć lepiej, gdy próbował strzelać nożycami. Na duży plus również Grosicki jaki katował fizycznie graczy Macedonii na swojej stronie, jego dynamiczne zrywy przyśpieszały akcje Polaków i robiły przez długi okres czasu największe zagrożenie. Obrona w tym meczu miała nie wiele do roboty i to za sprawą świetnie grającego środka pola, mimo nielicznych sytuacji Macedonii, to jednak polacy raz zrobili rywalom miejsce na prostopadłe podanie, które mogło się źle skończyć.
Zastanawiałem się, czy przy tym agresywnym odbiorze, pressingu od pierwszych minut Polacy przypadkiem nie staną w pewnym momencie, ale szybciej gracze Macedonii stanęli.
Martwi trochę fakt, że brakowało wczoraj tego ostatniego podania, odpowiedniego strzału, przez długi czas Polacy mieli problem, by w końcu wyjść na prowadzenie. Zmiany Brzęczka trafione, Frankowski idealnie się znalazł gdy dopadł do piłki po ograniu przeciwnika przez Lewego, sam Lewandowski raczej nie zdążyłby tej akcji wykończyć. Bramka Milika też z dystansu i mimo ładnego trafienia, to też bardziej zadecydowała indywidualność i decyzja Milika. Więc jakoś udało się te bramki zdobyć, ale przyszło to z trudem i w męczarniach pomimo sporej dominacji.
Mnie przede wszystkim cieszy zaangażowanie drużyny, bo nadal brakowało zgrania, precyzji w podaniach, dobrego wyczucia partnerów przy akcjach podbramkowych, ale w końcu wyglądało to dobrze, reprezentacja tak powinna grać i jedynie ogrywać się w tym ustawieniu. Trzeba coś też więcej pomyśleć z Zielińskim, bo w końcu musi wyjść z cienia, szkoda, że ta poprzeczka przeszkodziła mu w zdobyciu bramki, bo takie przełamanie by mu się przydało.



