Co mi się wczoraj podobało to podjęcie walki z Macedończykami i fajna, męska gra.
Krychowiak spokojnie mógł się wyłożyć jak długi po tym ataku barkiem od Dimitrevskiego, ale tego nie zrobił tylko przyjął jak facet. Pół Barcelony by leżało w tej sytuacji, a drugie pół kręciłoby się koło sędziego.
My robiliśmy swoje. Graliśmy twardo, ale w przeciwieństwie do rywali bez chamstwa.


