Finał
Flamengo - River Plate 2:1 (Gabriel Barbosa 89' 90+2' - Santos Borre 14')
Rozgrywany w Limie finał nie był wielkim widowiskiem, ale jego końcówka zostanie zapamiętana na długo. Po nieco lepszej grze prowadzonego przez Jorge Jesusa Flamengo w pierwszych minutach i niecelnym strzale Henrique z dystansu do głosu doszli obrońcy tytułu, przeprowadzając kilka groźnych akcji prawą stroną. Po jednej z nich padł w 14 min. gol - Ignacio Fernandez dograł spod linii końcowej w pole karne, a dwaj piłkarze Flamengo przeszkodzili sobie nawzajem w przechwyceniu łatwej piłki, w efekcie doszedł do niej Rafael Santos Borre i strzałem po ziemi zdobył gola. River dostało wiatru w żagle i nadal dyktowało warunki na boisku, podczas gdy w grze Flamengo brakowało płynności. Z biegiem czasu Brazylijczycy przejęli inicjatywę, ale ich ataki były biciem głową w mur i nie stwarzały zagrożenia pod bramką Armaniego. Po przerwie w końcu pokazał się niewidoczny dotychczas Gabriel Barbosa - w 47 min. Gabigol uderzył kąśliwie sprzed pola karnego, ale prosto w dobrze ustawionego Armaniego. W 57 min. Flamengo zmarnowało kapitalną sytuację - Henrique dostał prostopadłe podanie, ale zbyt długo zwlekał z decyzją, w efekcie musiał podawać do Gabriela Barbosy, którego strzał został zablokowany, a dobitkę obronił Armani. Później nastąpił okres lepsze gry River, ale przez ostatnie 20 minut zdecydowanie dominowało Flamengo. Brazylijczycy nadal mieli problemy ze stwarzaniem sytuacji bramkowych, ale zepchnęli rywali do głębokiej obrony. Wysiłki zespołu z Rio de Janeiro przyniosły efekt w 89 min. - Henrique zagrał prostopadłe podanie do Da Arrascaety, a ten wyłożył piłkę Gabigolowi, który z bliska trafił do pustej bramki. Do dogrywki jednak nie doszło - w doliczonym czasie gry Gabriel Barbosa wykorzystał sytuację sam na sam z Armanim i zdobył zwycięskiego gola dla Flamengo. W ostatnich sekundach piłkarzom River puszczały nerwy i doszło do incydentów, w wyniku których boisko opuścili z czerwonymi kartkami Exequiel Palacios z River oraz bohater meczu Gabriel Barbosa. Po chwili nie miało to już jednak znaczenia, arbiter zagwizdał bowiem po raz ostatni i Flamengo po raz drugi w swojej historii sięgnęło po Copa Libertadores.



