U mnie właśnie tak było. Normalnie pewnie jeszcze bym sobie czekał na zaproszenie, ale ktoś wcześniej poinformował, że nie przyjedzie na nagranie, bo powody i dostałem telefon dosłownie kilka dni przed. Szybka decyzja i pojechałem do Lublina. Wiem, że jeśli coś się stanie na ostatnią chwilę, np. ktoś nie da rady dojechać, bo pociąg się rozkraczył, to mają awaryjną grupę ludzi właśnie z Lubina i najbliższych okolic żeby ewentualnie ktoś mógł dać szybkie zastępstwo.
Pięć koła za odcinek to nie jest taka mała kasa



