UEFIE nie zależy na tym, żeby największe gwiazdy wpadały na dopingu (stąd wpadka Ramosa po finale w Cardiff bez konsekwencji).
FIS nie zależy na tym, żeby sponsorzy wycofywali hajs żeby nie być kojarzonym z dopingiem (stąd Bjoergen brała legalny doping).
Itd, itp.
Czym był US Postal Service jak nie organizacją mafijną, w której kolarze byli zastraszani zniszczeniem kariery jeśli nie będą brać?
Czym jest to całe "British Cycling" Brailsforda po którym nic nie znacząca nacja wygrała sześć Tour de France (siódmy wygrał Kolumbijczyk z brytyjskiego zespołu - zresztą tam też jest masowy doping), a dwie największe perełki tego "projektu" mają za sobą zatuszowane wpadki?
Czym było laboratorium dr Fuentesa do którego zjeżdżała się cała śmietanka sportowej Hiszpanii?
Rosjanie nie są bez winy, koksują na potęgę tak jak cały świat. Tylko PR mają dużo gorszy.


