Monterrey tanio skóry nie sprzedało (kto wie, czy nie byli nawet lepsi z gry), ale udało się to przepchnąć i w dodatki uniknąć dogrywki. Flamengo również nie zdominowało przeciwnika, tylko strzelało bramki.
Z Klubowymi MŚ jest jak z Pucharem Konfederacji. Bardzo trudno się tam dostać, jednak już na miejscu poziom rywali jest różny. Mimo to, liczę że uda się wygrać, bo przez lata nas to trofeum omijało (sportowo bądź też nie) a na kolejną okazję trzeba będzie poczekać, może kolejne kilkanaście lat.



