Numancia - Deportivo La Coruna 0:1 (Somma 54')
Po fatalnych wynikach na jesień pod koniec roku coś w końcu drgnęło w Deportivo - najpierw wygrana 2:0 z Illuecą w Pucharze Króla, później 2:1 w lidze z Tenerife. Obejrzałem mecz z Numancią licząc na trzecie zwycięstwo El Depor z rzędu, bo szkoda, by tak zasłużony klub spadł z Segunda. Pierwsze 30 minut przebiegło bez historii. Deportivo nie było w stanie skonstruować praktycznie niczego w ataku, a Numancia, choć miała przewagę w posiadaniu piłki i atakowała częściej, spisywała się niewiele lepiej. Generalnie rzecz biorąc w tym czasie oglądaliśmy typową dla Segunda rozgrywaną w wolnym tempie młóckę. W 4 min. po rzucie rożnym doszło do zamieszania w polu karnym gości, ale strzał został zablokowany. Deportivo stworzyło najgroźniejszą sytuację w 1. połowie po rzucie wolnym - Ager Aketxe wykonywał go z bardzo daleka i wydawało się że będzie wrzucał, ale niespodziewanie zdecydował się na strzał, a lecąca z dziwną rotacją piłka sprawiła dużo problemów Daniemu Barrio. W końcówce pierwszej odsłony meczu szczęście uśmiechnęło się do El Depor - w starciu w polu karnym napastnik gości Victor Mollejo faulował Luisa Gustavo, ale zawodnik Numancii upadając na murawę bezmyślnie kopnął rywala. Rzutu karnego nie było, bo Mollejo wcześniej faulował, ale Luis Gustavo opuścił boisko z czerwoną kartką. Po przerwie zespół z Galicji przycisnął chcąc wykorzystać przewagę liczebną. Kilka minut po wznowieniu gry wyróżniający się w tym meczu Ager Aketxe uderzył z linii pola karnego, a Dani Barrios zdołał sparować piłkę. W 54 min. goście objęli prowadzenie - po dośrodkowaniu z rzutu rożnego bramkarz Numancii obronił strzał głową, ale dobijający z najbliższej odległości Michele Somma nie mógł się pomylić. Numancia, mimo gry w dziesiątkę, próbowała odpowiedzieć. Bramce Daniego Gimeneza kilkukrotnie zagrażały uderzenia głową po wrzutkach, ale i goście próbowali podwyższyć. W 71 min. z dystansu po raz kolejny w tym meczu świetnie uderzył Aketxe, ale Dani Barrios efektowną paradą uratował Numancię. Chaotyczne ataki gospodarzy w końcówce nie stworzyły już zagrożenia pod bramką El Depor.
Dzięki drugiej ligowej wygranej z rzędu Deportivo zmniejszyło dystans do walczącego o utrzymanie peletonu, choć nadal pozostaje na ostatnim miejscu. W następnej kolejce ekipa z Galicji gra mecz o 6 punktów, podejmując przedostatni Racing Santander. Jeśli wygrają, czego im życzę, bezpieczna strefa będzie już bardzo blisko.



