Znam profesora który bardzo lubi disco polo. Kiedyś go zagadalismy że to przecież nie wypada, że człowiek renesansu o tak wielkim umyśle (bez ironii, typ był kozakiem w swojej trudnej dziedzinie) powinien słuchać czegoś ambitnego.
Odpowiedział że to fajna, pozytywna muzyka i on tego słucha dla przyjemności, a nie dla dodatkowego fałdu na mózgu bo od tego ma książki naukowe.
Morał z tego taki że 10x bardziej cenie ludzi którzy nie robią ideologii z czegoś tak przyziemnego jak rozrywka.


