Deportivo La Coruna (zbiorczy)

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Deportivo La Coruna (zbiorczy)

Post autor: Cement » 17 sty 2020, 0:46

Deportivo La Coruna - Racing de Santander 2:1 (Merino 32' Colak 54' - Cejudo 15')
W meczu o 6 punktów Deportivo pokonało przedostatni Racing i wydostało się z ostatniej pozycji. Była to trzecia wygrana z rzędu dla drużyny z Galicji, która traci już tylko punkt do bezpiecznej strefy. Początek należał do Deportivo - już w 2 min. stały wykonawca rzutów wolnych Ager Aketxe groźnym uderzeniem nad murem rozgrzał bramkarza gości, a chwilę później po kolejnym rzucie wolnym Mamadou Kone był bliski skierowania piłki do siatki głową. W 12 min. dobrą akcję gospodarzy sfinalizował strzałem nad bramką Peru Nolaskoian. Mimo ataków Deportivo to Racing objął prowadzenie - w 15 min. Alvaro Cejudo popisał się niesygnalizowanym uderzeniem sprzed pola karnego, zaskakując Daniego Gimeneza. Utrata gola wyraźnie podcięła skrzydła gospodarzom, a Racing zaczął grać odważniej. W 23 min. po zablokowanym strzale Yody z rzutu wolnego poprawił Mario Ortiz, minimalnie obok bramki. W 32 min. padło wyrównanie - po dośrodkowaniu Agera Aketxe Sabin Merino zdobył gola. Po przerwie El Depor mocno przycisnęło - najpierw Aketxe groźnie uderzył z rzutu wolnego, a chwilę później świetny strzał głową Mamadou Kone wybronił Luca Zidane. Goście odpowiedzieli celnym strzałem Ortiza, ale w 54 min. syn Zizou musiał wyciągać piłkę z siatki - Emre Colak złamał akcję do środka i kapitalnym uderzeniem sprzed linii pola karnego wyprowadził gospodarzy na prowadzenie. Niestety, po tym jak pobiegł cieszyć się z fanami dostał drugą żółtą kartkę (co za idiotyczny przepis :roll: ). Deportivo zareagowało na tę czerwień sportową złością, bo mimo gry w 10 przypuścili kolejną serię ataków, spychając Racing do obrony. Później drużyna z Santander przejęła inicjatywę, ale wyraźnie niezbyt dobrze czuła się w ataku pozycyjnym - kolejne natarcia dobrze rozbijała obrona Deportivo, które groźnie kontrowało. W 76 min. po jednej z kontr świetną szansę miał Merino, ale uderzył prosto w Zidane'a. W 86 min. Dani Gimenez uratował swój zespół, znakomita paradą broniąc główkę Yody po rzucie rożnym. Minutę później gospodarze mogli zamknąć mecz - Aketxe po raz kolejny świetnie uderzył z wolnego, ale Zidane zdążył z interwencją. Dobrą zmianę w drużynie gości dał Giorgi Papunaszwili - w 89 min. to on mocnym uderzeniem zatrudnił Gimeneza, a w ostatniej minucie doliczonego czasu gry główkował obok bramki po kornerze Cejudo. Emocjonująca 2. połowa i zasłużone zwycięstwo Deportivo, oby się utrzymali!

W kolejnym meczu Deportivo podejmie Cadiz - co prawda to lider tabeli, ale ostatnio zaczyna puchnąć, więc jest szansa na niespodziankę.

Wróć do „Hiszpania”