Nketiah mnie tak zajebiście nie przekonuje, że aż szkoda gadać. Kibicuję mu i trzymam za niego kciuki, ale jakoś nie potrafię dostrzec w nim kogoś w kogo warto inwestować. Eddie to wychowanek Chelsea, przeszedł do nas w wieku 16. lat, więc może faktycznie warto zaskoczyć i postawić na niego na Stamford Bridge? Jak nie teraz, to już zapewne nigdy.
Natomiast Martinelli to jest ultrakot, przy nieobecności jednego z trójki Auba/Laca/Pepe powinien być pierwszy do grania.



