Świetnie, że Mijailovic (obecnie Nikola M.), Paulista, Djokovic, Micanski, Hermes, Hernani nie załapaliby się do Rakowafutbolowa pisze:Ilu my w Polsce mamy dobrych zawodników z zagranicy? Cantoro, Milar, Edi, Kalousek, Kriżanac [już go nie ma], Mynar i może jeszcze kilku. A reszta? Reszta to by nawet nie zmieściła się w składzie mojego Rakowa.
Chyba cytowanie selektywne szwankuje
Swoją drogą był kiedyś temat "Lepszy Polak czy zagraniczny?", ale z nieznanych przyczyn został zamknięty...
Loczek pisze:Lepszy Polak, czy obcokrajowiec? Pytanie trudne do interpretacji, zważywszy na bardzo niski poziom ekstraklasy. Permanentnie próbuje się u nas zaszczepić brazylijskich piłkarzy, którzy nie tylko są słabi w rodzimej lidze, ale i na naszych, jakże przeciętnych meczach pokazują niewiele. Brazylia ie jest jednak jedybym krajem, do ktorego wędrują scouci polscy. Namiętnością Antoniego Ptaka do niedawna był Urugwaj, a zwłaszcza zawodnicy w podeszłym wieku, jak chociażby Claudio Milar.
Patrząc na rynek zagraniczny aż dziw bierze, że chyba tylko Wisła stara się inwestować w młodych zawodników z młodzieżówek. W Groclinie owszem, podporą był np: Mlynar, w Legii Vukovic czy Svitlica.
Tanszy pilkarz, sprowadzony z zagranicy, z dość egzotycznego kraju ma za zadanie podbić serca kibiców, pokazać okruch techniki, zadziwić swoimi nieprzeciętnymi umiejętnościami. Tak było z Olisadebe.
Temat ten jest trochę dwuznaczny, bo można go zinterpretować, jako rasistowskie, bądź nacjonalistyczne podejście do sprawy. Bo zakładająć, że przez np: czarnoskórego piłkarza, obiecujący Polak traci miejsce w składzie, dochodzimy do wniosku, że tak być nie może. Efekt jest natychmiastowy - przykład Olisadebe - obrzucanie bananami.
Tylko, że z drugiej strony, piłka nożna brnie do przodu. W każdej szanującej się lidze zarówno europejskiej, jak i np: amerykańskiej to właśnie obcokrajowcy świadczą o sile. Dlatego myślę, że dobrze jest inwestować w piłkarzy nie z Polski, tylko, że też trzeba się zastanowić nad odpowiednimi ruchami. Bo nic nie da 36 letni zawodnik klubowi. Tyle najwyżej, że 50 kibiców więcej przyjdzie na mecz, zaciekawionych nutką egzotyki.
A gdzie podziali się wychowankowie? Coraz mniej widzi się młodzieży na polskich murawach, a coraz więcej rutyniaży. Dochodzi nawet do tego, że Kraków chce zciągnąć z Liverpoolu na zasadzie nie przedłużenia kontraktu Vladimira Smicera. Po co inwestować takie olbrzymie pieniądze w utrzymanie gwiazdy, skoro można je wydać na mlodszego, nie ustępującego wcale Czechowi zawodnika.
Obcokrajowców w Ekstraklasie Polski jest sporo. Czy są tańsi od Polaków ... nie wiem. Poziom jaki prezentują wcale nie odbiega od przeciętnego poziomu piłkarzy ześrodka tabeli. W II lidze wyróżniał się Batata, dzisiaj po kontuzji nie gra. Zadziwiające jest też to, że działacze polscy nie potrafią zauważyć talentu. Niegdyś na testach w jednym z klubów był sam Jay Jay Okocha. Ale podobno talentu nie miał.
Zaniedbanie młodzieży też ma swoje efekty. Przeciętna średnia wieku kadrowiczów Reprezentacji Polski wynosi 29 - 30 lat, co potwierdza tylko tendencję malejącą talentów polskich. Korzeni można też doszukiwać się w namiętnym poszukiwaniu suprgwiazd nie w Polsce. Ale czy naprawdę warto?
Jeszcze raz mi się nie chce wypowiadać, bop w sumie temat podobnyPozwolisz Loczek, ż się z Tobą nie zgodzę. Tzn wniosek jest poprawny, czyli nie warto szukać za granicą lepszych graczy. Są jednak ale...
Jeżeli mówisz o graczach polskich młodzieżówek jesteś w błedzie, bo również Legia sprowadza ostatnio młodych "zdolnych" graczy Korzym, Rzeźniczak, Zjawiński to gracze, którzy skończą podobnie jak "złota" wiślacka młodzież. Amica wręcz z założenia prowadzi działalność opartą głównie na młodzieży.
Jeżeli mówisz o graczach zagranicznych młodzieżówek (a na to bardziej stawiam Wink) to odpowiedz jest prosta i na pewno ją znasz. Starsi gracze południowoamerykańscy, którzy jak wpsomniałeś są konikiem prezesa Ptaka, na emeryturę wracają do kraju, podobie jak nasi do Polski lub na Cypr. Jeśli jednak oferuje się im wyższą pensję, to niektórzy wybierają wyjazd... Taka wyższa pensja jest jednak znacznie niższa od naszej średniej. Właściciele liczą również na lepszy produkt, w mniejszym stopniu na te 50 widzów więcej na trubunach... Oczywiście z biegiem czasu, okazuje się to coraz większym frajerstwem, bo choć niezauważalnie to umiejętności krajowców się podwyższają, co było dobre w drugiej lidze, to w pierwszej jest przeciętne, albo beznadziejne (co widać na przykładzie Pogonii).
A dlaczego nie ładujemy w zagranicznych młodzieżowców, to odpowiedz jest jeszcze taka sama jak przy starszych. KASA. Taki młodzik wyjeżdzając za granicę od razu liczy na godziwy zarobek, nierzadko mając na utrzymaniu rodzinę. Czy polscy ligowcy są mu to w stanie zapewnić? Na pewno nie, czego przykładem może być Kuba Błaszczykowski. Był testowany w Lechu Poznań, Jagielloni Białystok i ŁkSie. Niestety te kluby nie sprostały jego wymaganiom finansowym, albo po prostu go olały bojąc się nietrafionej inwestycji. Jeśli polskie kluby nie są w stanie spełnić żądań młodego czwartoligowca, to jak mają sprowadzać z zagranicy dobrych młodzieżowców.
Inna sprawa, że młody gracz jest dość niepewną inwestycją, a my nie możemy szastać pieniędzmi. Tutaj chciałbym podać przykład Kuzery i Strąka (sorry, że cały czas Wisła, ale tak łatwiej, niestety). Obaj zagościli z różnych przyczyn na dłużej w pierwszej 11, ale zmarnowali to. Losy Kuzery zna każdy, a jeśli nie to przypomnę: urządził sobie wraz kumplami wyśgi uliczne po Krakowie i złamał karierę brakarzowi Wisły Hubertowi Skrzekowskiemu. Z kolei Strąk po udanych występach przeiw Lazio i kilku ligowych, spalił się psychicznie i gra teraz w Zagłębiu Lubin. Piszesz, że Wisła jako jedyna stara się inwestować w młodzież. Ostatni z młodzieżówki to Mijailovic- 750 tys. euro. Suma astronomiczna jak na polskie warunki. Trzeba niestety kupować ukształtowanych graczy, dopóki system szkolenia się nie zmieni, pytanie jest tylko czy mają to być gracze polscy czy zagraniczni.
Zagraniczni się nie sprawdzają ponieważ są to typowe zapchajdziury. Zresztą często są sprowadzani przez swoich pobratymców trenerów. Duszan Radolsky czy choćby Werner Licka pchają swoich do prowdzonych drużyn. Republika kolesi jak wiadomo to nic dobrego. ale czy lepszą alternatywą jest młodzieżowiec polski? Jeśli mierzy się w jakieś konkretne cele, to trzeba rozważyć przykład Amici, która stawia na młodzież, chce ją wychowywać i zarabiać na niej. A także co roku zdobyć mistrzowstwo Polski. Jak widać te dwie drogi ze sobą na razie współgrają. W polskich warunkach na razie nie da się storzyć swojskiej wersji Ajaxu Amsterdam. Aby to osiągnąć potrzebni są tacy inwestorzy jak B. Cupiał, którzy nie mają dylematu, czy ściągnąć gracza z zagranicy, bo tańszy, czy też droższy polski odpowiednik... Kupować z zagranicy kiedy naprawdę wyróżnia się. Potem dopiero można pomyśleć o wychowywaniu młodzieży. Jush takie np. ITI, nie jest dobrym przykładem właściciela. Niby sprowadza młodzież, ale kiedy pojawiło się nazwisko greckiego reprezentanta młodzieżówki, stchórzyło, przestraszyło się ryzyka, czy będzie to opłacalne. U nas wybranie zagranicznego zawodnika równa się pójściem na łatwiznę i póki to się nie zmieni, jestem jak najbardziej za ograniczeniami wiekowymi ilosciowymi dla graczy z zagranicy. Jak wygodnicka postawa opłaca się pokazała Cracovia, w której składzie są sami Polacy zgarniając 5 pozycję, z marszu, z 3 ligi idąc. I ten przykład na razie powinni wszyscy sobie wziąść do serca...



