Hertha - Werder 2:2
Mimo słabej gry i fatalnego początku meczu Hertha zdołała wydrzeć remis przeciwko będącemu w coraz trudniejszej sytuacji Werderowi. W pierwszych minutach goście dominowali, już w 2 min. Sargent świetnym uderzeniem z dystansu pokonał Krafta. W 6 min. na 2:0 dla Werderu podwyższył Klaasen, który po dośrodkowaniu Rashicy wyskoczył zza pleców obrońców i głową pokonał źle wychodzącego z bramki golkipera gospodarzy. Po utracie dwóch goli Hertha zdołała nieco uspokoić grę i oddalić ją od własnej bramki, ale w ofensywie Berlińczycy prezentowali niewiele. Krzysztof Piątek był mało widoczny i odcięty od podań, często musiał się wracać po piłkę do drugiej linii. W końcówce gospodarze nieco przycisnęli i zdobyli kontaktowego gola - w 41 min. po dośrodkowaniu z rzutu wolnego piłkę posłał do siatki głową Niklas Stark. Po przerwie Werder zagrał zbyt defensywnie, cofnął się i oddał pole gospodarzom. Hertha nadal nie grała nic wielkiego, ale wykorzystała defensywne nastawienie ekipy z Bremy i wyrównała. W 60 min. po strzale Mittelstadta Stefanos Kapino odbił piłkę przed siebie, prosto pod nogi Matheusa Cunhii który potężnym strzałem wyrównał. Werderowi remis niewiele dawał, toteż po wyrównaniu goście zaczęli grać aktywniej. W 73 min. mogli powrócić na prowadzenie - po dograniu Augustinssona z lewego skrzydła akcję zamknął strzałem Sargent, ale bez przyjęcia posłał piłkę nad bramką. Była jeszcze sytuacja z rzutem karnym podyktowanym po uderzeniu Daridy i odbiciu się piłki od ręki jednego z graczy gości, ale po obejrzeniu powtórek arbiter zmienił (chyba słusznie) decyzję. W końcówce większych emocji nie było i drużyny podzieliły się punktami, co jest zdecydowanie lepsze dla Herthy. Werder traci obecnie do miejsca dającego bezpośrednie utrzymanie 7 punktów.



