Copa Libertadores

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Libertadores

Post autor: Cement » 12 mar 2020, 20:08

Grupa D

River Plate - Deportivo Binacional 8:0 (Casco 38' Santos Borre 55' Carrascal 58' Fernandez 74' 90+2' Rojas 79' Diaz 80' Suarez 88')
Po wysokiej porażce w Quito na otwarcie River Plate powróciło na zwycięską ścieżkę, gromiąc peruwiański Binacional na przesiąkniętej wodą murawie El Monumental. W pierwszych fragmentach meczu stan murawy sprawiał duże problemy piłkarzom gospodarzy - przy próbach szybkich ataków skrzydłami piłka często zatrzymywała się w wodzie, warunki te ułatwiały defensywnie nastawionym Peruwiańczykom obronę. W 14 min. River Plate miało rzut karny, który zmarnował Nicolas de la Cruz - jego uderzenie obronił Raul Fernandez. Chwilę później świetną sytuację miał Santos Borre, ale uderzył obok lewego słupka. W 22 min. po centrze z prawego skrzydła niecelnie główkował Matias Suarez, a później potężne uderzenie Paulo Diaza z dystanu obronił peruwiański golkiper. Po faulu na Matiasie Suarezie gospodarze uzyskali kolejny rzut karny, ale i ten zmarnowali - Ignacio Fernandez uderzył w poprzeczkę. Opór Binacional został złamany dopiero w 38 min. - Milton Casco świetnie minął obrońcę na obieg i uderzył przy bliższym słupku, i choć Raul Fernandez miał piłkę na rękach, nie zdołał jej zatrzymać. Po przerwie grała jużtylko jedna drużyna - River Plate raz po raz z łatwością rozmontowywało obronę gości, stwarzając sobie kolejne sytuacje bramkowe i strzelając kolejne gole. Nie wiem jakim cudem Binacional z taką obroną zdołał pokonać w pierwszym meczu Sao Paulo. W 55 min. Matias Suarez minął wychodzącego z bramki Fernandeza i dograł do Rafaela Santosa Borre, który z bliska dopełnił formalności. W 58 min. Jorge Carrascal dostał miękkie podanie za plecy obrońców i w sytuacji sam na sam uderzeniem po ziemi zdobył trzeciego gola. Binacional nie był w stanie nic zrobić, bramek mogło paść o wiele więcej (w 69 min. Fernandez jakimś cudem obronił dwa uderzenia z bliska w jednej akcji). Ładne były trafienia na 4:0 i 6:0 - odpowiednio szczupak Ignacio Fernandeza i potężny strzał Paulo Diaza od poprzeczki. W końcówce golkiper gości musiał opuścić boisko z kontuzją, a z powodu limitu zmian na bramce musiał stanąć jeden z graczy z pola, i w końcówce został jeszcze dwa razy pokonany.

W grupie B argentyńskie Tigre przegrało po raz kolejny, tym razem 0:2 w La Paz z Bolivarem (pięknego gola uderzeniem z dystansu zdobył Enrique Flores). Innym argentyńskim klubem który po dwóch kolejkach pozostaje bez punktu jest Defensa y Justicia, która uległa 1:2 Olimpii Asuncion, mimo czerwonej kartki dla grającego teraz w Paragwaju Emmanuela Adebayora.

Wróć do „Piłka nożna na świecie”