Ale by pogral.
Pamietacie czasy IFQ?
Nigdy nie zapomne moich uniwersalnych zolnierzy w osobach Armina i Diadema, ktorzy zawsze byli kiedy ich potrzebowalem. Byl tez piotracies, na ktorego prawie zawsze moglem liczyc.
Czasami nie trafialem na mecze, bo akurat walilem koks z murzynami w albanskich barach i weekendy przedluzaly mi sie do poniedzialku.
Co to byly za czasy.
Pozdrawiam wszystkich IFQuizowiczow.



