Hoffenheim - Hertha 0:3
Wreszcie futbol na żywo, ciężko było bez niego. Spotkania przy pustych trybunach zawsze wyglądają smutno, ale przy obecnym głodzie piłki nie przeszkadzało mi to. Herthę poprowadził po raz pierwszy Bruna Labbadia, który ma za sobą zaledwie kilka treningów. W pierwszych kilkunastu minutach na boisku niewiele się działo, najwyraźniej oba zespoły nie chciały ryzykować zaraz po powrocie z tak długiej przerwy. Dopiero w 18 min. groźną sytuację stworzyła sobie Hertha - Ibisević zwodem na zamach ograł obrońcę i miał przed sobą już tylko Baumanna, ale znakomity powrót Rudego zapobiegł utracie gola przez Hoffenheim. Chwilę później niecelnie uderzył Matheus Cunha, a w 24 min. gospodarze odpowiedzieli - po akcji lewym skrzydłem piłkę dostał w polu karnym Ilhas Bebou, zdołał się z nią obrócić i oddać strzał, ale po rykoszecie piłka minęła bramkę. W ogólnym rozrachunku w pierwszych 45 minutach nieco lepsza była Hertha, i to ona miała w 41 min. doskonałą sytuację - aktywny w 1. połowie Ibisević wyłożył piłkę Matheusowi Cunhii, ale Brazylijczyk trochę nieporadnie przyjął piłkę, dając Baumannowi czas na wyjście z bramki, dzięki czemu golkiper Hoffenheim skrócił kąt i obronił strzał. Niestety, po przerwie wrócił koszmar sprzed przerwy - Hoffenheim znów popełniało tragiczne błędy w obronie, które Hertha wykorzystywała. A mogło być inaczej, bo w 54 min. Sebastian Rudy zagrał świetne podanie do prowadzonego w przerwie 17-letniego Maximiliana Beiera, który w sytuacji sam na sam z Jarsteinem spudłował. W 58 min. goście objęli prowadzenie - po strzale z dystansu, który nawet nie zmierzał w światło bramki Akpoguma fatalnie interweniował, trafiając do własnej siatki. Dwie minuty później po dośrodkowaniu z lewego skrzydła Ibisević podwyższył głową na 2:0. W 71 min. gospodarze mieli okazję na gola kontaktowego, ale uderzenie Grillitscha zostało zablokowane, a dobitka minęła słupek. W 74 min. wynik ustalił Matheus Cunha, ośmieszając Akpogumę na lewym skrzydle i trafiając do siatki z ostrego kąta. W doliczonym czasie gry rezerwowy Herthy Arne Maier trafił jeszcze w słupek, a młody Beier zmarnował kolejną sytuację (dobrze bronił Jarstein). Na ostatni kwadrans na boisku pojawił się Krzysztof Piątek, ale nic nie pokazał (w kilku sytuacjach koledzy mogli mu podawać, ale woleli kończyć akcję sami).
No cóż, w pewnym momencie była szansa na to, że Hoffenheim powalczy o europejskie puchary, a tymczasem trzeba będzie jakoś dograć ten sezon do końca bez większej stawki.



