Hoffenheim - 1. FC Köln 3:1
W końcu, jest przełamanie mojej ulubionej drużyny Bundesligi i przekonujące zwycięstwo nad Kolonią, choć ostatnie 30 minut należało do gości. Początek był niemrawy, jak w wielu meczach Bundesligi po wznowieniu rozgrywek, może nawet z lekką inicjatywą gości, którzy atakowali głównie prawą flanką. W 11 min. Hoffenheim objęło prowadzenie - Bruun Larsen dostał świetne prostopadłe podanie, dograł z lewej strony w pole karne, a wbiegający Baumgartner uderzeniem między nogami Timo Horna dał gospodarzom prowadzenie. Jednym z kluczowych momentów była czerwona karta Sebaastiana Bornauwa, który wyjątkowo brutalnie sfaulował zdobywcę gola. Mimo gry w osłabieniu Kolonia miała szansę na wyrównanie i w końcówce 1. połowy dwukrotnie groźnie uderzała. Po przerwie Hoffenheim wykorzystało przewagę liczebną - już w 46 min. swojego drugiego gola w tym meczu zdobył Baumgartner, po jego główce Ellyes Skhiri wygarnął piłkę już zza linii bramkowej. Już dwie minuty później było 3:0, zawodnicy Hoffenheim rozegrali kapitalną akcję, rozklepując obronę Kolonii. Rozgrywający znakomite zawody Baumgartner podeszwą odegrał do wychodzącego na pozycję Zubera, który pewnie wykorzystał sytuację sam na sam. Wydawało się, że mecz jest już rozstrzygnięty, ale druga żółta kartka dla Hübnera skomplikowała sytuację podopiecznych Alfreda Schreudera. W 60 min. Kolonia zdobyła gola po strzale Kainza i rykoszecie, w efekcie goście zwietrzyli swoją szansę i przeszli do ataku, dominując przez resztę meczu. Udało im się uzyskać rzut karny, ale były piłkarz Hoffenheim Mark Uth uderzył słabo i na dobrej dla bramkarza wysokości, Baumann wyczuł jego intencje i znakomicie obronił (Uth już w drugim mecz z rzędu nie wykorzystał jedenastki). Mimo ataków Kolonii Hoffenheim nie popełniało tak koszmarnych błędów w defensywie jak w poprzednich meczach tego sezonu, i utrzymało dwubramkowe prowadzenie do końcowego gwizdka.
Po tym zwycięstwie Hoffenheim ma 39 punktów i tylko 3 punkty straty do 6. pozycji, która daje grę w europejskich pucharach. Terminarz nie jest zły, najbliższe mecze z Mainz i Fortuną, tak więc jest jeszcze szansa na zawalczenie o grę w Europie w przyszłym sezonie.



