Fortuna Düsseldorf - Hoffenheim 2:2
Remis z broniącą się przed spadkiem Fortuną nie jest satysfakcjonujący w kontekście walki o przepustkę do Ligi Europy, ale zważywszy, iż Hoffenheim grało 80 minut w dziesiątkę jestem z tego rezultatu zadowolony. Gospodarze objęli prowadzenie już w 6 min. - po dośrodkowaniu Stoegera obrońcom Hoffenheim urwał się Rouwen Hennings i głową pokonał Baumanna. Co gorsza, kilka minut później Benjamin Huebner uderzył łokciem zawodnika rywali przy stałym fragmencie gry, i choć było to raczej przypadkowe, został odesłany do szatni. Mimo fatalnego przebiegu wydarzeń Hoffenheim szybko wyrównało - w 16 min. po zagraniu z rzutu wolnego w pole karne strzał Stefana Poscha obronił Kastenmeier, a wypożyczony z Sevilli Munas Dabbur skutecznie dobił, wreszcie zdobywając swojego pierwszego gola dla Hoffenheim - zważywszy jak wielkie nadzieje są z nim wiązane, to czekanie było zdecydowanie za długie. Trzeba jednak oddać Izraelczykowi, że w tym meczu był bardzo aktywny w ofensywie, po faulach taktycznych na nim zawodnicy Fortuny zarobili dwie żółte kartki. Gospodarze trafili do siatki już dwie minuty później, ale arbiter po obejrzeniu powtórek dostrzegł faul na Poschu przy pojedynku główkowym i nie uznał bramki. Jak nietrudno było przewidzieć, przeważali gospodarze, choć Hoffenheim na szczęście nie popełniało tak tragicznych błędów w obronie do jakich przyzwyczaili w rundzie wiosennej i byli w stanie wytrzymać napór. Co więcej, zawodnicy Schreudera groźnie kontrowali. W 49 min. po jednej z takich kontr znakomitą sytuację miał Robert Skov, ale oko w oko z Kastenmeierem uderzył nad bramką. W 61 min. kolejny dynamiczny atak przyniósł Hoffenheim gola - Skov idealnie wyłożył piłkę Zuberowi, a Szwajcar precyzyjnym strzałem zmieścił piłkę tuż przy słupku. Reszta meczu to dominacja gospodarzy, których napór zwiększał się coraz bardziej. W 75 min. wyrównał z rzutu karnego Hennings, ale wobec prowadzenia i w końcu wygranej Mainz we Frankfurcie Fortuny remis nie satysfakcjonował. Hoffenheim broniło się jednak skutecznie i dowiozło remis do końca. Co istotne, na ostatnie 20 minut na boisku pojawił się powracający po kontuzji Andrej Kramarić - będzie miał jeszcze kilka meczów na próbę powrotu do formy.



