Hoffenheim - RasenBallsport Lipsk 0:2
Po niespodziewanym zwolnieniu Alfreda Schreudera Hoffenheim nie dało rady Lipskowi, choć pokazywało momentami niezły futbol, oddając w sumie aż 24 strzały. Już w 4 min. gospodarze mogli objąć prowadzenie, będący ostatnio w niezłej formie Baumgartner łatwo ograł w polu karnym Mukiele, ale uderzył obok bramki. Kilka minut później arbiter podyktował karnego dla Hoffenheim po ewidentnym faulu Gulasciego, ale okazało się, że wcześniej było zagranie ręką i decyzja została zmieniona. Niestety, później w kilka minut Lipsk pozamiatał - Dani Olmo w 9 min. po ładnym dryblingu zdobył pierwszego gola, a w 11 min. po zgraniu głową Sabitzera zmieścił piłkę przy bliższym słupku. Mimo dwóch szybkich ciosów Hoffenheim nie poddawało się, aktywni byli Bicakcić i Dabbur, ten ostatni w 27 min. trafił w poprzeczkę po rzucie rożnym. W 38 min. gospodarze nie wykorzystali stuprocentowej sytuacji, po mocnym wstrzeleniu piłki w pole karne doszedł do niej Baumgartner, jednak jego strzał instynktownie obronił Gulacsi. Lipsk mógł z kolei podwyższyć wynik, ale po szybkiej kontrze Timo Werner w stuprocentowej sytuacji w niepodobny do niego sposób spudłował. Po przerwie Hoffenheim nadal starało się grać ofensywnie, kilka zagroziło bramce Gulacsiego, sporo ożywienia wniósł wprowadzony w przerwie Skov. Niestety, nic nie wpadło, a końcówka należała do Lipska, który dochodził do sytuacji wręcz seryjnie. Dwie zmarnował Lookman, w 88 min. strzał Haidary efektowną paradą obronił Baumann, a w doliczonym czasie gry Nkunku huknął w słupek.
Frustrujące są występy Munasa Dabbura - niemal w każdym meczu pokazuje dobrą technikę, efektowne zagrania i jest aktywny, ale brakuje konkretów. Jeden ligowy gol i dwa w DFB Pokal to zdecydowanie za mało jak na pieniądze których potrzeba, aby wykupić go z Sevilli.



